-
Morderca z Przedmieścia (II)
Data: 01.07.2021, Kategorie: kryminał, policja, Autor: Megan_Star
... języki zwarły się w miłosnych zapasach. Całował doskonale. Usta miał zwinne, a język figlarny. Łaskotał mnie nim w podniebienie. Uwolnił moje ręce, a ja zarzuciłam mu je na szyje. Gładziłam delikatnie kark kochanka mruczącego z zadowolenie. Jego szorstkie dłonie wsunęły się pod koszulkę gładząc delikatną i wrażliwą skórę na brzuchu. Przymknęłam oczy, delektując się subtelnymi pieszczotami, jakimi mnie obdarowywał. - Tyle na to czekałem – szepnął mi do ucha. Nie miałam siły odpowiedzieć. Całował namiętnie szyje, ramiona, podbródek. Westchnęłam cicho. Odepchnęłam go lekko od siebie i ściągnęłam z niego czarną koszulę. On w tym czasie rozpinał moją - błękitną. I w tym momencie zapaliła się czerwona lampeczka. "Jesteśmy przyjaciółmi, nie chcę tego zepsuć!" pomyślałam. Błękit koszulki wylądował na narożniku. Całował mój obojczyk, językiem rysując rozmaite wzory na rozgrzanej skórze. Czułam, jak wzbiera w nim podniecenie. Ja też byłam podekscytowana. Czułam się, jakbym właśnie miała przeżyć swój pierwszy raz. Tysiące motylków latało w środku, łaskocząc i rozgrzewając brzuch.. Złapał mnie za pośladki i uniósł ponad posadzkę. Bezceremonialnie posadził na blacie stołu, na którym jadałam śniadania. "Chyba polubię ten mebel" pomyślałam. Gorące dłonie masowały delikatnie moje plecy. Odchyliłam głowę do tyłu. Mateusz w ułamek sekundy rozpiął mój stanik. Ustami drażnił sutek. Przygryzał go, ssał i lizał namiętnie. Jęczałam, jak opętana. Dotyk jego wilgotnych warg nie równał ...
... się z dotykiem ust Arka. Mateusz był o niebo i piekło lepszy. Taki delikatny, a zarazem... męski. Dłońmi zjechał na moje uda. Gładził je przez cienki materiał rajtuzów. Podwijał coraz wyżej czarną spódnicę. Dziwnie się czułam, siedząc przed nim z rozwartymi nogami i gołymi cyckami. Ten wstyd potęgował przyjemność. Ściągnął swoje spodnie pozostając tylko w bokserkach. Z niedowierzaniem patrzyłam, jak duże przyrodzenie wyraźnie rysuje się pod bielizną. Wielki był mój nowy kochanek. Tego się nie spodziewałam. Obydwiema rękami powoli zaczęłam zdejmować z niego obcisłe gatki. Szło mi bardzo opornie. W tym czasie on uporał się ze spódnicą i rajtuzami. Siedziałam przed nim goła i wesoła. Jak jakaś wariatka, która dzień wcześniej uciekła z psychiatryka, a godzinę temu naćpała się tanim gównem. Po wielu próbach udało mi się wyswobodzić go z resztek ubrania. Pchnął mnie na stół. Dłonie położył mi na piersiach i docisnął do zimnego, drewnianego blatu. Oddech mi przyśpieszył. Czułam jak w podbrzuszu pali się przyjemny ogień, który obejmuje trzewia. Chciałam go poczuć. Pragnęłam tego każdą komórką swojego ciała. Zamknęłam oczy. Nie chciałam patrzeć, wystarczyło mi, że po prostu czuję. Ocierał się główką penisa o moją szparkę. Już miałam błagać go, żeby wszedł w mnie, ale nie zdążyłam. Jednym pchnięciem znalazł się głęboko we mnie. Krzyknęłam z bólu. Z każdym pchnięciem ból malał, a jego miejsce zajmowała rozkosz. Piszczałam z rozkoszy. Mateusz całował namiętnie moje ucho. Nogi ...