-
Morderca z Przedmieścia (II)
Data: 01.07.2021, Kategorie: kryminał, policja, Autor: Megan_Star
... współczucie. Nie moja wina, że ty tego nie odczuwasz. – Wzruszyłam bezradnie ramionami. - Też mam uczucia – prawie krzyknął – Ale nie wolno nam tego robić. To niepisana zasada, której łamanie jest niebezpieczne. Zapamiętaj to! Długi czas jechaliśmy w ciszy. - Odwieź mnie prosto pod dom. – powiedziałam, patrząc w pustkę drogi przed sobą - A samochód? - Przejdę się rano. Dobrze mi to zrobi. - Jak chcesz – zaśmiał się. *** Czarne BMW wjechało na podjazd. Dom uśpiony w ciszy wskazywał na to, że Pauliny nie ma. Wysiadłam z samochodu. - Wejdziesz na chwilę? Napijemy się kawy i porozmawiamy na temat inny niż trupy i broń. Co ty na to? – zapytałam. - Kawa brzmi kusząco. – Zaśmiał się i wyłączył silnik. – A znajdzie się może coś do jedzenia? Żołądek przykleił mi się do kręgosłupa. - Myślę, że coś się znajdzie. Wysiadł z samochodu. Zaczęłam grzebać w czeluściach torebki szukając kluczy. Wyklinałam pod nosem, z wściekłością wywracając całą zawartość. O mało nie krzyknęłam z radości, gdy poczułam zimny spłaszczony kształt. Włożyłam klucz to zamka i przekręciłam go. Buty rzuciłam niedbale do szafki. Modliłam się w duchu, żeby Paulina nie zostawiła po sobie bałaganu. Słyszałam jak Mateusz cicho zamyka drzwi frontowe. Weszłam do kuchni. Na stole leżała karteczka. "Jestem u Majki. Zostanę na noc. Nie martw się o mnie. W piekarniku jest zapiekanka od Szymona mamy. Będzie smaczniejsza, jeśli podgrzejesz ją w piekarniku Smacznego Paula :-*" Czyli ...
... będzie coś do zjedzenia. Mateusz wszedł do kuchni i rozsiadł się na narożniku obitym fioletową narzutą. Włączyłam piekarnik. - To ty masz czas na gotowanie? – zapytał Mateusza zaglądając do piekarnika przez oszklone drzwiczki. - Nie. To jest dzieło chłopaka mojej córki, a właściwie jego matki. Bardzo miła kobieta. - Ile lat ma twoja córka? – zapytał zdziwiony. - Szesnaście, a co? – Wyjęłam z szafki dwa kubki. Nasypałam do nich kawy. Mam ekspres, ale to moja córka z niego korzysta, ja nie umiem. Wiem, wstyd się przyznać. - Naprawdę?! Ja myślałem, że masz góra dwadzieścia sześć lat. - Nie podlizuj się. – Wyłączyłam piekarnik i wyciągnęłam z jego wnętrza smacznie pachnącą ziemniaczaną zapiekankę. Z szafeczki nad zlewem wyjęłam dwa duże talerze. Nałożyłam sobie tylko troszkę parującej wyśmienitości na talerz, resztę nałożyłam wygłodniałemu Mateuszowi. Postawiłam przed nim talerz – Smacznego. - ŁAŁ! Wygląda pysznie. Twoje córka ma gust, co do chłopaków. – Powiedział z uznaniem. - Tak, ma. W milczeniu pochłanialiśmy obiadokolacje. Co chwilę zerkałam na Mateusza. Pochylony nad talerzem wyglądał uroczo. Uśmiechnęłam się. - Z czego się śmiejesz? – zapytał z pełnymi ustami. - Z pełną gębą się nie gada! – pouczyłam go. - Aj tam, aj tam. – Machnął widelcem. – Twoja córka też jest taka zasadnicza? - Ona? – zaśmiałam się – Paulina wdała się bardziej w ojca. Jest tak samo jak on beztroska. I za to właśnie ją kocham. Zebrałam puste talerze. Kawa ...