-
Morderca z Przedmieścia (II)
Data: 01.07.2021, Kategorie: kryminał, policja, Autor: Megan_Star
... nieszczęsnej żony i usiadłam w wiklinowym fotelu, zasłanym miękkim kocem z pluszu. Otulił mnie słodki zapach płynu do płukania i kobiecych perfum. – Czy pani mąż często wyjeżdżał? - Ale w jakim sensie? – zapytała zdezorientowana. - Chodzi nam o wyjazdy służbowe, szkolenia. – Założyłam nogę na nogę. - Tak. Mój mąż pracuje w dużej firmie. Często wyjeżdża do klientów, na obowiązkowe szkolenia – powiedziała ścierając słoną łzę z policzka. – Często dzwonił. Zawsze wiedziałam, gdzie jedzie. Przywoził dzieciom prezenty. - Czy podejrzewa pani, że mąż mógł mieć romans? – zapytałam. - Nie, nie on. Zawsze był dla mnie czuły i kochający. Bardzo dobrze mam się układało również w życiu intymnym. Rozumie pani? – powiedziała cicho. - Rozumiem. Czy zna pani Krystiana Paździerzaka? – W zamyśleniu szczypałam dolną wargę. - Tak, oczywiście. To najlepszy przyjaciel mojego męża. Chyba go państwo nie podejrzewają? – Popatrzyła na Mateusza i od razu wbiła spojrzenie w moje buty. - Krystian Paździerzak również został zamordowany. Podejrzewamy, że morderstwa dokonała jedna i ta sama osoba. – Mateusz mówił płynnie. Zimny ton wyniósł z akademii wojskowej, w której uczono, jak skutecznie maskować swoje uczucia. Przyznam, był w tym doskonały. - Jak to? Ale dlaczego? – Załamana kobieta złapała się za głowę. Błękitne oczy utraciły swój kolor. Teraz wyglądały bardziej jak popiół z kominka. - Sądzimy, że pani mąż był z nim w intymnych stosunkach. - Czy pani sugeruje, że ...
... mój mąż był gejem? – Spiorunowała mnie wściekłym spojrzeniem. - Mamy na to niezbite dowody. – Mateusz podszedł do półki z fotografiami i zaczął dokładnie je przeglądać. - Przecież my mamy dzieci! Po co by się ze mną żenił? – Schowała twarz w dłoniach i zapłakała. - Czasem homoseksualizm ujawnia się w późniejszym wieku. Nie jest powiedziane, że homoseksualistą trzeba się urodzić. Może to być cecha nabyta. – powiedziałam łagodnie, starając się nie urazić załamanej kobiety. - Nic o tym nie wiedziałam. – Uniosła głowę. Wokół oczu miała czarne plamy. Rozmowa potrwała jeszcze kilka niezbędnych minut, ale nie chciałam jej przeciągać. Trzeba było kończyć i dać się kobiecie wypłakać w samotności. - Jakby pani coś sobie istotnego przypomniała, albo zauważyła coś niepokojącego, proszę dzwonić. – Podałam jej swoją wizytówkę. – Bardzo nam przykro z powodu śmierci pani męża. Zrobimy wszystko, by przymknąć gnoja. *** Na liczniku 120km/h - Zwolnij! – powiedziałam stanowczo. Brak reakcji. – Mateuszu, zwolnij! – Popatrzył na mnie, jak na wariatkę i zdjął nogę z gazu. - Boisz się? – zapytał z uśmiechem. - Niee! Po prostu niepewnie się czuję. - Aaa ! – Wcisnął pedał gazu w podłogę czarnego BMW. Samochód raptownie przyśpieszył do 130km/h. - MATEUSZ! – wrzasnęłam. – Zwolnij do jasnej cholery! Zaśmiał się głośno i zwolnił. - To była kara za to, że byłaś miękka w rozmowie z żoną denata. – Momentalnie spoważniał. - Jestem człowiekiem i w moim sercu gości ...