1. Morderca z Przedmieścia (II)


    Data: 01.07.2021, Kategorie: kryminał, policja, Autor: Megan_Star

    ... kiepsko mi to wychodzi. – Uśmiechnął się chytrze.
    
    - No dobra, wezmę to na siebie. Za to ty zajmiesz się przesłuchaniem.
    
    Wzruszył ramionami. Zapukałam do drzwi. Odpowiedział mi pisk dziecka.
    
    - Papcio! – usłyszałam zza zamkniętych drzwi. Poczułam jak rośnie mi gula w gardle. Kolana stały się miękkie. Takie małe dziecko będzie musiało wychowywać się bez ojca. To przykre i smutne. Drzwi otworzyły się szeroko. Stanęła w nich młoda kobieta. Krótko ścięte włosy, nienaganny makijaż. Prawdziwa kobieta z klasą. Gdy zobaczyła mnie i Mateusza przed drzwiami uśmiechnęła się grzecznie. Na rękach trzymała małego chłopczyka. Śliczne dziecko z zadartym noskiem i piwnymi oczkami. Chyba chciałabym mieć drugie dziecko.
    
    - W czym mogę pomóc? – zapytała. Biedna nawet nie pomyślała o tym, kim jesteśmy i co mamy jej do przekazania.
    
    - Daria Rachwał – przedstawiłam się. – Mateusz McMillan. Jesteśmy funkcjonariuszami z Wydziału Zabójstw. Czy mogłaby pani z nami porozmawiać?
    
    Kobieta zmarszczyła brwi. Obcięła mnie i mojego partnera niepewnym spojrzeniem. Mateusz wyciągnął odznakę i pokazał ją kobiecie.
    
    - Proszę, niech Państwo wejdą. – Odsunęła się na bok i gestem zaprosiła do środka.
    
    Przeszliśmy przez mały zatłoczony korytarz. Wolnym krokiem weszliśmy do salonu. Na komodzie pod oknem stały kolorowe zdjęcia. Przedstawiały naszego denata. Uśmiechnięty, żywy facet z małą dziewczynką na rękach. Czułam jakby zimne palce zaciskające się na sercu.
    
    - Dominika! – zawołała wdowa – ...
    ... Weź, proszę, Pawełka.
    
    Do pokoju weszła dziewczynka. Miała najwyżej siedem lat. Dwa rude warkocze przewieszone miała przez ramiona. Pucołowatą buzię zdobiły liczne piegi. Zielone oczy pozbawione były dziecięcego blasku. Mała wzięła chłopczyka za rączkę i wyprowadziła go z pokoju.
    
    - Słucham państwa – powiedziała poważnie kobieta.
    
    - Mamy dla pani bardzo przykrą wiadomość – zaczęłam – Pani mąż nie żyje. Został zamordowany.
    
    Kobieta spojrzała na Mateusza, potem na mnie. W kącikach oczu zaczęły zbierać się jej łzy. Chciałam powiedzieć, jak bardzo mi przykro. Że zrobię wszystko by przymknąć tego zboczeńca. Ale nie mogłam tego zrobić. To taka niepisana zasada. Nie wolno nam emocjonalnie podchodzić do spraw.
    
    - To jakiś chory żart? – zapytała, a łza spłynęła jej po policzku – Przecież mój mąż wyjechał na parę dni w sprawach służbowych.
    
    - Jesteśmy pewni, że znaleźliśmy ciało pani męża. – powiedziałam najspokojniej jak potrafiłam. Bałam się, że głos mi się załamie. Nienawidziłam być posłańcem tragicznych wieści, a to niestety częsta rola w mojej pracy.
    
    - TO ABSURDALNE! – krzyknęła tak głośno, że poczułam drżenie podłogi – To niemożliwe!
    
    Zapłakała. Do jej umysłu dotarła już wiadomość o stracie partnera. Było mi żal kobiety. Nie chciałam by Mateusz w brutalny(jak dla mnie) sposób przeprowadził przesłuchanie. On już nawet chciał zadać pierwsze pytanie, ale dostał sójkę w bok i zamiast słów wydał z siebie zduszone "Ałaa".
    
    - Mamy parę pytań. – Podeszłam bliżej do ...
«12...678...12»