1. Morderca z Przedmieścia (II)


    Data: 01.07.2021, Kategorie: kryminał, policja, Autor: Megan_Star

    ... Rozmowa się nie kleiła. Szczerze mówiąc, nie miałam ochoty gadać. Choć z Mateuszem mogłam porozmawiać szczerze, bez obawy, że komuś wypapla. Wpatrywałam się w krajobraz za oknem.
    
    - Może nie powinienem o to pytać, ale... wszystko w porządku u ciebie w domu? – zapytał.
    
    - No wiesz, bywało lepiej. – Zrobiło mi się głupio. Właściwie obcy facet pyta o moje prywatne sprawy.
    
    - Pytam, bo twój mąż...
    
    - Były mąż – przerwałam mu.
    
    - Tak, właśnie, twój były mąż zaczepił mnie.
    
    - O Boże! – jęknęłam – Nie żartuj!
    
    - Nie żartuję. Powiedział mi, że mam się trzymać z daleka od jego żony. – Mojej uwadze nie umknął fakt, że kąciki jego ust uniosły się w chytrym uśmieszku. – Odpowiedziałem mu, że nawet gdybym chciał, to nie spojrzałabyś na mnie jak na faceta do wzięcia.
    
    Chciałam się zapytać: "A chciałbyś?", ale powstrzymałam się. Nie wiedziałabym co odrzec, gdyby powiedział "tak".
    
    Za miastem skręciliśmy w dziurawą drogę. Nie ma to jak Polska! Mateusz spojrzał ma mnie i uśmiechnął się. Zmarszczyłam brwi. O co mu chodziło? Obejrzałam dokładnie swoje ubranie, czy nie jestem gdzieś brudna. Nie wyczaiłam plamy na spodniach, ani tłustych śladów na bluzce. Za to zauważyłam coś innego. Pod luźnym sweterkiem delikatnie podskakiwały moje piersi.
    
    - I z czego się śmiejesz ?– zapytałam czerwieniejąc na twarzy.
    
    - Przecież wiesz z czego – zaśmiał się
    
    - Bardzo śmieszne. – Szturchnęłam go łokciem.
    
    - Chyba polubię polskie drogi.
    
    Przeżyłam półtorej godziny ciężkiej jazdy. ...
    ... Gdy wysiadłam z samochodu poczułam ulgę, aż westchnęłam. Mateusz wyprostował się i przeciągnął.
    
    - Obrażam się! – powiedziałam głośno.
    
    W uniesioną głową ruszyłam w stronę budynku. Mateusz chichocząc sunął za mną. Weszłam przez oszklone drzwi do dużego budynku. Na ścianach holu wisiały fotografie psów. Jedna fotografia mnie urzekła. Przedstawiała Paulinę trzymająca na rękach malutkiego Belfa. Szczeniak lizał ją z lubością po nosie. Mateusz podszedł do recepcjonistki. Wymienili kilka zdań. Mój partner podał jej fotografię denata. Dziewczyna przyjrzała mu się uważnie. Pokiwała przytakująco głową. Znowu nastąpiła krótka wymiana zdań. Recepcjonista wydrukowała coś z komputera. Kartkę podała Mateuszowi. Pożegnał się z nią i podał jej wizytówkę.
    
    - No i miałaś racje – westchnął – Był tu taki gość i kupił dorosłego psa. Recepcjonistka zapamiętała go, bo ludzie rzadko kupują dorosłe osobniki.
    
    Podał mi kartkę z wydrukiem. Z niego wynikało, że denat nazywał się Grzegorz Grycz.
    
    - Mamy adres! – powiedziałam uradowana. – Jedziemy!
    
    ***
    
    Stanęliśmy przed drzwiami małego domku jednorodzinnego. Na podjeździe leżały zabawki. Czerwony samochodzik był mocno poobgryzany. To raczej nie była sprawka małego dziecka. W kojcu, w końcu podwórka siedział pies. Siedział? Nie, raczej biegał po nim niczym wściekły. Warczał i szczekał. Belf nigdy się tak nie zachowywał. I Bogu dzięki!
    
    - Teraz twoja kolej, żeby przekazywać złe nowiny – powiedziałam do Mateusza.
    
    - No dobra, ale wiesz, że ...
«12...567...12»