-
Morderca z Przedmieścia (II)
Data: 01.07.2021, Kategorie: kryminał, policja, Autor: Megan_Star
... na spodniach denata. – Do pokoju wszedł Mateusz. – Włos psa, pitbull teriera. - Ja mam coś lepszego. – Wręczyłam mu wydruk. Oglądał go dokładnie. Z każdą chwilą jego twarz wykrzywiała się coraz bardziej. Doczytał do końca i zaczął czytać od początku, jakby nie wierząc w wynik testu. - Osz ty w mordę! – powiedział. – Czyli zabójstwa są ze sobą połączone. Tylko... po co Krystian przymocował ten kawałek materiału do kurtki naszej ofiary? - Mnie się pytasz? – zapytałam, unosząc bezradnie ręce. – Ja myślałam, że doczepiła ją kochanka denata. Najwyraźniej się pomyliłam. Otworzyłam folder z aktami sprawy Paździerzaka. Z szuflady wyjęłam zdjęcia. "A miałam je dzisiaj wyrzucić". Westchnęłam w myślach. Jeszcze raz przyjrzałam się im dokładnie. Szukałam podobieństw. Poza ułożeniem ciała i raną na głowie, nic się nie zgadzało. Miejsce, czas. Wiedzieliśmy, że obie ofiary zostały zabite w całkiem innych miejscach. Instynkt podpowiadał mi, że było to jedno i to samo miejsce. Wzięłam do ręki telefon i zadzwoniłam do Koniego. - Halo. – Gruby męski głos rozbrzmiał w słuchawce. - Cześć! Wybacz, że przeszkadzam, ale mam pytanie. Bo wiesz, mam przypuszczenie, że nasza ofiara była homoseksualistą – powiedziałam nieco skrępowana. – Czy mógłbyś sprawdzić... - Rozumiem. Nie ma sprawy. - Dzięki Koni. – Zablokowałam telefon i schowałam go do kieszeni dżinsów. Mateusz usiadł do biurka i w ciszy przeglądał dokumenty. Ja w tym czasie myślałam o zabójstwie. Jeśli denat sypiał z ...
... Krystianem Paździerzakiem, to mógł być motyw. Tylko dla kogo? Zazdrosny kochanek, a może żona?! Tak, żona mogłaby to zrobić. Dowiedziała się, że jej mąż jest gejem i wściekła się. Przyczaiła, który to drań bzyka jej męża. Boże, ale dziwnie to brzmi! Żonka w przypływie wściekłości ukatrupiła męża. Tyle, że... nadal nie jest wyjaśniony fakt, z kim zamordowany uprawiał seks tuż przed śmiercią. Co, żona poprosiła go o ostatnie zbliżenie?! Bezsensowne! Pomyślałam o tym, co Paulina robi w tej chwili. Uśmiechnęłam się do siebie na myśl, że pewnie w tym momencie tarza się z Belfem po podłodze, jak to mają w zwyczaju. To była dla nich najwspanialsza pod słońcem zabawa. Ten psior pewnie obślinia cały dywan. I pomyśleć, że zapłaciłam za niego krocie. No, ale rasowy, to rasowy. - Rasowy! – powiedziałam do siebie. - Co tam burczysz? – zainteresował się Mateusz. - Wiesz, że mam pitbulla w domu? – zapytałam. - Nie, ale co to ma wspólnego z naszą sprawą? - Belfa kupiłam z hodowli. Wybuliłam za niego kupę kasy – zaczęłam. – Jak już wybrałam szczeniaka, musiałam podać swoje dane osobowe. Imię, nazwisko, numer telefonu. Twierdzą, że pitbulle to niebezpieczne psy i trzeba wiedzieć komu się je sprzedaje. Nasz denat miał takiego psa. Sądzę, że musiał podać hodowcy swoje dane. - Chyba, że przygarnął psa na lewo – burknął Mateusz. - Warto spróbować. - Dobra. – Wstał i zdjął kurtkę z wieszaka. – Jedziemy. *** Czarne BMW Mateusza mknęło główną ulicą. Jechaliśmy w ciszy. ...