-
W pogoni za życiem (I)
Data: 13.07.2021, Kategorie: nieznajomy, przygoda, wakacje, podróż, Autor: fridaa
... Usiadłam na zboczu, wyciągnęłam nogi i odpaliłam papierosa, pozwalając by dym powoli wypełnił moje płuca. Postanowiłam nie rozwodzić się już nad faktem, że po raz pięćdziesiąty czwarty nie rzuciłam palenia. Stawiłam czoła wystarczającej ilości wyzwań, to zostawię na później. Nie zobaczyłam niczego, czego wcześniej bym nie widziała. Świat na dole działał zgodnie ze swoim odwiecznym rytmem. Spóźnieni do pracy ludzie biegli na tramwaj, inni budzili się na przystanku po całonocnych libacjach. Samochody przejeżdżały przez skrzyżowania na czerwonym świetle, w akompaniamencie klaksonów oburzenia. Dzieci płakały, matki krzyczały. Ludzie umierali, inni po raz pierwszy łapali haust powietrza. Ot, nieprzerwany cykl życia. Dlaczego wszystko to wydawało mi się takie zwykłe, takie proste? Jakby największym zmartwieniem naprawdę mogła być bura w pracy. Ze swojej niedawno zrezygnowałam. Ku powszechnemu zaskoczeniu, po kilku latach wzorowego wykonywania swoich obowiązków, złożyłam wypowiedzenie. Nie obyło się oczywiście bez kurtuazyjnych głosów sprzeciwu, za wszelką cenę próbujących mnie przekonać, do nie popełniania największego błędu w moim życiu, którego na pewno będę żałować. Z pewnością. Wśród wielu rzeczy, których faktycznie mogłam żałować było to, że w ogóle dałam się namówić na zamieszkanie w tym wspaniałym mieście... Ale co cię nie zabije, to cię wzmocni, czyż nie? W każdym razie dorosłam w końcu do podjęcia ważnej, jak na okoliczności decyzji. Ku własnemu zaskoczeniu ...
... coś, do czego przymierzałam się od wielu miesięcy, wcieliłam w życie praktycznie w chwili, w której o tym postanowiłam. Rzuciłam pracę, kupiłam bilet, spakowałam torbę. Zmieniłam przy okazji numer telefonu, zostawiając go jedynie garstce wtajemniczonych osób. W tym wypadku zadziałała zasada – im mniej, tym lepiej. Rodzice nie muszą myśleć, że dałam się pożreć wygłodniałym zwierzętom. Postanowiłam zostawić to wszystko za sobą. Z nadzieją, że kiedyś będzie tylko mglistym wspomnieniem czegoś, co przy mniej sprzyjających okolicznościach, mogłoby się nie wydarzyć... Powrót do mieszkania zajął mi kilkanaście minut. Czas jest wyjątkowo złośliwy, kiedy marnuje się go na bezsensowne myślenie. Do odlotu nie miałam go już tak dużo, jak mi się uprzednio zdawało. Wzięłam zimny prysznic, przebrałam się, sprawdziłam, czy mam wszystkie dokumenty. Upewniając się, że tak jest, stwierdziłam, że czas ruszać. - Gotowa na podbój świata? – rzuciłam ironicznie w stronę swojego odbicia, kiedy po raz ostatni spojrzałam przed wyjściem w lustro. Zacznij wreszcie żyć – przemknęło mi przez myśl. Lekko zdziwiona, tej właśnie sugestii postanowiłam się uczepić. Jedynej w miarę sensownej, która od dłuższego czasu zaszczyciła mnie swoją obecnością. Bez żalu wyciągnęłam z mieszkania walizkę, zamykając za sobą drzwi. Zamykając pewien rozdział mojego istnienia. Podróż na lotnisko nigdy nie wydawała się tak długa. *** Przywitały mnie tłumy kłębiących się ludzi, z których każdy pędził w innym ...