-
W pogoni za życiem (I)
Data: 13.07.2021, Kategorie: nieznajomy, przygoda, wakacje, podróż, Autor: fridaa
... na przeciwległe siedzenie nie zaszczycając go odpowiedzią. - Powiesz mi jak masz na imię? – nie dawał za wygraną. Strzelanie fochów nie miało w tym momencie najmniejszego sensu. - Mary, skoro już tak bardzo chcesz wiedzieć. - Ataahua. – szepnął. - Słucham? – chyba jednak mam jakieś omamy. - Nic takiego. - odrzekł enigmatycznie. - Uroczo wyglądasz, kiedy się złościsz – rzucił z przekąsem, po czym ponownie zaczął zgłębiać tajniki swojego mobilnego ustrojstwa. Miałam chwilę żeby mu się przyjrzeć. Potężnie zbudowany olbrzym, o egzotycznie wyglądających rysach. Burza ciemnobrązowych, lekko falowanych włosów opadała mu łagodnie na muskularne ramiona. Co, jak co, ale przyciągał wzrok, jak magnes. Zresztą nie tylko mój. Odnotowałam, że w lokalu pojawia się coraz więcej skąpo odzianych przedstawicielek płci pięknej. Dziwne miejsce. Nieznajomy przeczesał włosy dłonią, unosząc w tej samej chwili swój wzrok i przeszywając mnie spojrzeniem. Mało nie udławiłam się sączonym właśnie drinkiem. Poczułam, jak ze wstydu zaczęły mnie piec policzki. Co się właściwie ze mną dzieje? Od kiedy jakiś facet jest w stanie wywołać we mnie zakłopotanie? - Zamiast się tak na mnie gapić, może ze mną zatańczysz? – zapytał zawadiacko, wpatrując się we mnie tymi hipnotyzującymi ciemnobrązowymi oczami. Przez chwilę nie wiedziałam, jak właściwie powinnam się w tej sytuacji zachować. Puścić to mimo uszu i wyjść, czy dać się porwać chwili. Co mi właściwie szkodzi? I tak nigdy więcej go nie ...
... spotkam. Taniec z nieznajomym zajmował jakieś miejsce na liście rzeczy do zrobienia w nowym życiu. Nie wiem, czy to pod wpływem chwili, tego miejsca, czy spożytego alkoholu, stwierdziłam, że raz kozie śmierć. - Nie przypominam sobie, żebyś poprosił mnie do tańca. – syknęłam nieco bardziej sarkastycznie niż planowałam. - Właśnie to zrobiłem piękna Mere. – odpowiedział mi z uśmiechem, szarmancko wyciągającym w moim kierunku dłoń. Utorował nam drogę na mały parkiecik, na którym z racji ilości obecnych w „Chaosie” ludzi, panował już spory ścisk. Cały czas trzymając mnie za rękę powoli mnie obrócił, by następnie energicznie przyciągnąć ku sobie. Czułam się przy nim taka mała, sięgałam mu zaledwie do wysokości mostka. Z niespotykaną u mnie fascynacją, nie oszukujmy się – wywołaną procentami, zauważyłam, że muzyka staję się coraz bardziej drapieżna i dzika. Eleganccy dotychczas panowie, poderwawszy się ze swych miejsc, porywali do tańca kolejne kobiety. Nagle poczułam jego żelazny uścisk w talii. W odpowiedzi podniosłam głowę, napotykając jego intensywne spojrzenie. Boże, Mary, którą znam, nie daje się porwać do tańca nieznajomym, podejrzanie wyglądającym obcokrajowcom... Jakby wyczuwając toczącą się w mojej głowie wewnętrzną walkę, nachylił się i nie przestając patrzeć mi w oczy szepnął – Przestań analizować. Nie wiem dlaczego, ale właśnie w tym momencie opuściły mnie wszystkie męczące mnie obawy. Zarzuciłam ramię na jego szyję i mimowolnie zaciągnęłam się zapachem jego opalonej ...