1. Nieco inny świat (IV) — Dawno…


    Data: 22.07.2021, Kategorie: humor, nostalgia, bez seksu, Autor: Indragor

    ... Tymczasem mężczyzna wyciągnął przed siebie rękę z rozczapierzonymi palcami i pokręcając dłonią, zawołał:
    
    – Dobrze, masz tę pracę, tylko nie bij!
    
    Roześmiałam się i on też. Byłam ciekawa, czy nie ma do mnie żalu o tamto.
    
    – Wiesz – powiedział – wówczas trochę łobuzowałem. Ten cios dał mi sporo do myślenia. Kto wie, może dzięki tobie wyszedłem na ludzi? – Uśmiechnął się na koniec.
    
    I jak to można niechcący wyświadczyć komuś przysługę.
    
    Wówczas jeszcze było dobrze, chociaż szaleństwa wieku dziecięcego i nastoletniego minęły. Atmosfera w pracy była doskonała, firma się rozwijała, sądziłam, że będę tam pracowała do emerytury... Jednak przyszedł 1989 rok, przemiany ustrojowe, prywatyzacja... Nowy niekompetentny zarząd. I półtora roku po prywatyzacji upadek firmy. Czasami zaglądam na peryferia miasta i żal serce ściska, gdy widzę zdewastowane, ślepe i martwe budynki, kiedyś tętniące życiem i pracą. Spoglądam wtedy na okno, jedno z jeszcze mniej zniszczonych, za którym było moje miejsce pracy. Czasami wydaje mi się całkowicie niewiarygodne, że tam byłam, siedziałam, pracowałam, rozmawiałam… Dziwne uczucie. Aż ciarki przechodzą.
    
    Po upadku firmy, dzięki wpływom rodziców znalazłam pracę w urzędzie miasta i chyba tam dotrwam do emerytury. To już jednak inne czasy, z rzadka obfitujące w niezwykłe wydarzenia i już z pewnością niedające nazwać się beztroskimi. A później, o wiele później...
    
    Tuż przed przeprowadzką tato zrobił mi znienacka zdjęcie na tle naszej kamienicy. ...
    ... Kiedyś nie lubiłam tego zdjęcia, nawet chciałam je zniszczyć. Stoję na nim z tymi krótko, „na chłopaka” obciętymi włosami i głupią miną, patrząc gdzieś w bok. Wyglądam po prostu jak chłopak. Tylko spodnie układające się charakterystycznie w kroku zdradzają, że jestem dziewczyną. Teraz gdy tato nie żyje, stało się moją cenną pamiątką. Cenną, bo przedstawia mnie i tatę, chociaż nie ma go w kadrze, w młodzieńczych, szczęśliwych czasach. Zdawałam sobie sprawę, że kiedyś to nastąpi, taka jest kolej rzeczy. Mimo że jestem dorosła, sama mam dzieci, i mimo upływu już czterech lat od śmierci taty, nadal mi go brakuje. Jego uśmiechu, żartów, pokrzepiającego przytulania, życiowych rad... Wielu, bardzo wielu rzeczy…
    
    Niezapomniana studniówka i potem matura… Nie cierpiałam spódnic i sukienek, odkąd w dzieciństwie założyłam spodnie. Nie uwierzycie, ale jako nastolatka, w szafie nie miałam żadnych tego typu ubrań. Wyłącznie spodnie i na upały krótkie spodenki. Jedyna spódnica, jaka u mnie wisiała i kurzyła się w szafie, to ta na „spódniczkowe party”. Przy tej okazji nie miałam już wyboru. Nawet na szkolne uroczystości, takie jak rozpoczęcie czy zakończenie roku szkolnego, przychodziłam w spodniach. Przez pierwsze dwa lata liceum, jako jedyna albo prawie jedyna, później inne dziewczyny też się odważyły, ale i tak byłyśmy w zdecydowanej mniejszości. Oczywiście uparłam się, że na studniówkę pójdę w spodniach, przyprawiając mamę o ból głowy.
    
    – Dziecko – mówiła z troską, załamując ręce – jak ...