1. Nieco inny świat (IV) — Dawno…


    Data: 22.07.2021, Kategorie: humor, nostalgia, bez seksu, Autor: Indragor

    ... ty będziesz wyglądać? Wszystkie panny będą w pięknych sukniach, a ty co?
    
    Mama jednak wiedziała, że potrafię być uparta i jak coś już postanowię, to nawet końmi nie da się mnie odciągnąć.
    
    Poszliśmy do krawca. Mama najpierw wyżaliła się, jaki to ma ze mną kłopot. Krawiec cierpliwie wysłuchał tych żali, po czym kilkukrotnie uważnie zlustrował mnie od góry do dołu. Potarł palcem wskazującym grzbiet nosa, zastanawiając się, po czym powiedział:
    
    – Mam coś dla pani córki. Proszę się nie martwić, będzie pięknie wyglądać.
    
    I uszył mi czarne spodnie o luźnym kroju, nawet bardzo, do złudzenia przypominającym współczesne „biznesówki”, takie, w których obecnie kobiety sukcesu chadzają na ważne czy ekskluzywne spotkania. Do tego biała koszula z koronkami. Mimo to na studniówce koleżanki w większości przyjęły mój strój dość chłodno. Inaczej chłopcy. Oczywiście przyszłam ze swoim chłopakiem, ale widziałam, jak wielu z nich zerkało na mnie z całą pewnością z pożądaniem. Wydarzył się wtedy śmieszny incydent. Teraz śmieszny dla mnie, bo wtedy nawet trochę się wystraszyłam. W pewnym momencie wyciągnęła mnie na bok Baśka.
    
    – Wiesz – odezwała się podekscytowana – muszę ci powiedzieć, że świetnie wyglądasz w tych spodniach, naprawdę super, taka seksi… – Po czym niespodziewanie łapsnęła mnie za krocze.
    
    – Co ty wyprawiasz! – syknęłam, robiąc wielkie oczy ze zdziwienia, zarazem wykonując pół kroku wstecz i gwałtownie uwalniając swoje intymności z uścisku jej dłoni.
    
    – Przepraszam – ...
    ... jęknęła zawstydzona – ale naprawdę wyglądasz tak seksownie i tak słodko, że nie potrafiłam się powstrzymać… Nie gniewaj się.
    
    – Nie gniewam – odpowiedziałam – tylko nie rób tego więcej – dokończyłam całkiem poważnie.
    
    I proszę, jaka to była z tej Baśki świntucha. Niemniej miło, że pochwaliła mój strój.
    
    Zawsze uśmiecham się, gdy oglądam zdjęcia ze studniówki. Mnie od razu można zauważyć, bo jako jedyna z dziewcząt jestem w spodniach. Z perspektywy czasu muszę jednak przyznać, że wyglądam elegancko.
    
    Na rozdaniu świadectw maturalnych, ogarnęło mnie te same dziwne uczucie, jak wówczas, gdy uświadomiłam sobie, że tato widział wszystkie moje koleżanki nago.
    
    Rozejrzałam się po naszej klasie, koleżankach, kolegach. Od czterech lat spotykaliśmy się praktycznie codziennie w tym samym gronie, tworząc mniej lub bardziej zgraną paczkę, a teraz co? Widzimy się tak ostatni raz. Nie spotkamy się ani jutro, ani za tydzień, ani od nowego roku. Od tego momentu każde z nas pójdzie swoją drogą. Nadal patrząc na szkolnych jeszcze kolegów i koleżanki, dopadła mnie niepewność. Zerknęłam na ładnie wykaligrafowany dokument, który trzymałam w ręce. I zrozumiałam, że nie jest to tylko symboliczne świadectwo dojrzałości. Jest to zarazem przepustka do nowego świata, przepustka na nową samodzielną już drogę, która teraz jawiła mi się niepewnie, napawając lękiem. Czy dam radę? Czy ominę szczęśliwie ostre rafy życia? Nie znałam na to odpowiedzi i nie chciałam teraz tego roztrząsać, więc tylko ...