1. Elektrostatyka


    Data: 04.08.2021, Kategorie: studenci, miłość, Klasycznie, delikatnie, Autor: Qman

    ... chwytając ją za piersi. Nigdzie im się nie spieszyło, rozkoszowywali się więc swoją bliskością, czerpiąc z niej ogromną przyjemność. Nie wiedzieli ile czasu to trwało, ale w końcu oboje doszli. Opadli na plecy, wyrównując oddech.
    
    - Ej, wiesz co? Chyba poprawiła nam się kondycja. – odezwała się po chwili Ania.
    
    - Chyba masz rację. – uśmiechnął się. – Ej, wiesz co? Chyba cię kocham.
    
    - Chyba? – dziewczyna uniosła brew.
    
    - Chyba bardzo. Zamknij oczy, kochanie. - poprosił.
    
    - Ok.
    
    Paweł schylił się i wyciągnął spod łóżka pudełko na buty, w którym znajdowało się jeszcze inne, znacznie mniejsze i bardziej eleganckie.
    
    - Już.
    
    Ania otworzyła oczy i ujrzała przed sobą wyciągniętą dłoń Pawła, a w niej uchylone pudełeczko z pierścionkiem.
    
    - Chyba wiesz, o co chciałbym cię spytać.
    
    - Chyba wiem. – jej oczy wypełniły się łzami. – Jesteś pewien?
    
    - No skoro pytasz, to może lepiej jeszcze się zastanowię. – odparł poważnie. – Żartowałem, głuptasku. – pogłaskał ją po nosku, gdy dziewczyna opuściła głowę i zaczęła chlipać.
    
    - Domyśliłam się. – gdy Paweł spojrzał jej w twarz, obdarowała go figlarnym uśmiechem.
    
    – W naszym związku to ja jestem królową sarkazmu.
    
    - Acha, zapamiętam. A czy Jaśnie Pani zgodzi się wyjść za mnie?
    
    - Oczywiście, że tak! – Ania odrzuciła pozory i pozwoliła, by Paweł wsunął jej na palec pierścionek. Po chwili znowu smakował usta swojej świeżo upieczonej narzeczonej.
    
    - Tak z ciekawości... Planowałeś to od dawna, czy to był spontan? – ...
    ... zapytała, gdy już oderwali się od siebie.
    
    - To pierwsze. Przecież mnie znasz. Chciałem, żebyśmy przetrwali spokojnie ten semestr. Spontaniczność to nie moja domena. – wyszczerzył zęby.
    
    - Miałam już w życiu dość niespodzianek, chociaż ta sprawiła mi akurat wielką radość. – dziewczyna obracała dłoń z pierścionkiem na wszelkie sposoby.
    
    - Cieszę się. Wiesz, a tak poza tym, to trochę głupio, że gdy spotykaliśmy się w naszym „kręgu”, to jedynie ty i ja pozostawaliśmy niezaręczeni. Podjąłem więc odpowiednie środki, by to naprawić.
    
    - I bardzo dobrze. – rzekła, przytulając się do Pawła.
    
    - Mam taką teorię na nasz temat. – zaczął. – Pamiętasz co nieco z fizyki odnośnie ładunków elektrycznych?
    
    - Owszem, ale nie przepadałam za tym przedmiotem.
    
    - Ja też nie, ale można powiedzieć, że my jesteśmy jak te ładunki. Ty ujemny, ja dodatni. Pod wieloma względami jesteśmy od siebie różni. Może to właśnie dlatego ulegliśmy sile przyciągania i zakochaliśmy się w sobie?
    
    - Według mnie tłumaczenie miłości jakimikolwiek teoriami jest bez sensu. Ale jeżeli nasza córka będzie mieć problemy z tym zagadnieniem, to możesz jej to tak zobrazować. Nie mam nic przeciwko. – poklepała narzeczonego po ramieniu. – Poza tym łączy nas wiele wspólnego. Oboje przeżyliśmy przykładowo zawód miłosny w liceum i przede wszystkim oboje mamy taki sam priorytet w życiu. Nas. – stwierdziła, patrząc Pawłowi w oczy.
    
    - Kocham cię, Aniu. – powiedział, starając się, by jego głos wyraził wszystko, co czuł do ...