-
Elektrostatyka
Data: 04.08.2021, Kategorie: studenci, miłość, Klasycznie, delikatnie, Autor: Qman
... niepewnej sytuacji, a poza tym wyprowadzi się stąd, jak tylko skończy się semestr. A nawet gdyby Paweł planował zaproponować jej przedłużenie, to i tak wycofa swoją ofertę, jeśli zdradzi mu swój sekret. Istniała także jeszcze inna komplikacja, co do której Anna miała ambiwalentne odczucia. Często przyłapywała Pawła na ukradkowych spojrzeniach rzucanych na jej twarz, piersi, czy nogi. Z rozbawieniem stwierdziła, że on naprawdę myśli, iż ona tego nie widzi. Nie chciała go wyprowadzać z błędu, by się nie zawstydził. Jego nieśmiałość od samego początku rozczuliła ją. Był taki inny od tych wszystkich jej kolegów z liceum, którzy emanowali po prostu chamstwem i bezczelnością, a do tego myśleli, że takie zachowanie imponuje dziewczynom. Cóż, jej nie imponowało. Nie przypominał też w niczym Rafała, jej niedawnego chłopaka. Dziewczyna wiedziała, że długo nie zapomni o tym, jak ją potraktował. W każdym razie ostatnią rzeczą jakiej pragnęła było zranienie Pawła. Nie miała pojęcia, czy on na nią patrzy jak zwykły facet na ładną dziewczynę, czy to ona mu się tak szczególnie podoba. I choć oczywiście z próżności wolałaby tę drugą opcję, to miała nadzieję, że Paweł nie wyskoczy nagle z jakimś wyznaniem. Bardzo go ceniła, ale traktowała go wyłącznie jako tymczasowego przyjaciela, kogoś kto sprawił, że jej życie nie jest aż takie beznadziejne jakie myślała, że będzie. Nie miała zamiaru przekraczać tej granicy. Paweł był jej drogi i za nic nie chciała zranić jego uczuć. Zasługuje na ...
... dziewczynę, która jest tak samo normalna, spokojna i dobra jak on. - Przepraszam, wysiada pani, czy nie? - z zamyślenia wyrwał ją kobiecy głos, należący do jakiejś osoby w podeszłym wieku. Anna przeprosiła i odsunęła się, po czym rzuciła okiem na nazwę przystanku i szybko wybiegła z autobusu. Drzwi zaczynały się już zamykać. Mało brakowało. – odetchnęła z ulgą, że zdążyła wysiąść. - Cześć! – wystękała, jak tylko zamknęła drzwi. - Hej! – uśmiechnął się do niej Paweł, wychodząc z kuchni. – Rozbierz się, a ja odgrzeję ci rosół. - Uwielbiam cię. – Anna bardzo uważała, żeby nie przyzwyczaić się do tych posiłków. Nie chciała mieć do Pawła pretensji, gdyby w końcu przestał czekać na nią z jedzeniem. Postanowiła więc zawsze nastawiać się na to, że sama będzie musiała zrobić sobie coś do jedzenia, dzięki czemu codziennie po powrocie do domu jej nastrój od razu się poprawiał. Usiadła i zdjęła buty z obolałych nóg. Dowlokła się z trudem do kuchni i z głośnym jękiem klapnęła na krześle. - A mówili, że życie studenckie to masa wolnego czasu... - stwierdziła z pretensją Anna. - Gdybyś nie pracowała po zajęciach, to tak właśnie by było. – odparł Paweł, nalewając zupę do talerza. - Ciągle nie mogę uwierzyć, że chce ci się szykować mi posiłki o tej porze. – spojrzała z wdzięcznością na współlokatora. - Daj spokój. – machnął ręką. – Ja jestem w domu znacznie wcześniej niż ty i odgrzewam jedynie to, co mama przyrządza dla mnie. Mówiłem ci już, że nie przepadam za jej ...