-
Elektrostatyka
Data: 04.08.2021, Kategorie: studenci, miłość, Klasycznie, delikatnie, Autor: Qman
... kuchnią i biorę od niej garnki jedynie po to, by jej nie urazić. Sam jem na mieście. Iwona była wspaniałą kobietą i matką, jak opisywał to Paweł i żartował, że jej jedyną wadą są słabe umiejętności gotowania. Anna dziwiła się, że chłopak tak uważa, bo wszystko, co do tej pory jadła było przepyszne. Za czasów szkolnych jej rodzice wracali z pracy najczęściej wieczorem, więc nie uświadczyła wielu klasycznych, domowych obiadów. Przeważnie dostawała pieniądze od ojca i jadała na mieście albo w szkolnej stołówce. Tak czy inaczej, czuła się trochę głupio, że obca kobieta nieświadomie gotuje dla niej obiady, ale Paweł wielokrotnie przekonywał ją, że inaczej wszystko by się zmarnowało. - Bardzo jesteś zmęczona? – zagadnął Paweł, gdy Anna odstawiła talerz do zmywarki i wróciła na miejsce. - Dzięki tobie znacznie mniej. – uśmiechnęła się. – A o co chodzi? - Chciałbym z tobą chwilę porozmawiać. - A, w porządku. Wal śmiało. - Pamiętasz Weronikę? – zapytał. Anna skojarzyła po chwili uśmiechniętą, dość wysoką jak na jej standardy brunetkę, która przyszła z miesiąc temu do Pawła, by ten jej pomógł z rachunkowością. - Mniej więcej. A co, zakochałeś się? – zachichotała figlarnie. Oczy chłopaka zrobiły się wielkie jak talerze. - Skąd ci to przyszło do głowy? – zdumiał się. – Weronika to moja najlepsza przyjaciółka. Poza tym ona ma narzeczonego i nawet gdyby coś było na rzeczy, to nie miałbym szans w rywalizacji z nim. - Oj dobra, przepraszam. Zapomniałam o ...
... tym narzeczonym. Ale nie oceniaj się aż tak surowo. Wygląd to nie wszystko, a zresztą ty masz całkiem niezłą prezencję. – wyszczerzyła zęby. - Możesz mi nie przerywać? – Paweł zarumienił się. - Ok. Milczę jak grób. Co z tą Weroniką? - Zadzwoniła dzisiaj do mnie i zaprosiła nas na swoje urodziny. - NAS? Przecież ja w ogóle jej nie znam! Wymieniłyśmy tylko parę uprzejmości. – tym razem to Anna była zdziwiona. - Ale reszta chciałaby cię poznać. Mówiłem ci przecież o naszym tak zwanym „kręgu”. Mruknęła potakująco. Ten „krąg” oznaczał grupę siedmiu osób, które często spędzały czas w swoim towarzystwie. Z tego, co mówił Paweł wynikało, że są ze sobą mocno związani. Choć nie każdy dla każdego był przyjacielem, to razem wzajemnie się wspierali w potrzebie i przyrzekli sobie, że tak będzie zawsze. Dla niej było to trochę zbyt naiwne, ale w głębi duszy zazdrościła Pawłowi takich znajomych. - Chcą mnie poznać? Jakoś w to wątpię. – Anna w dalszym ciągu była nieufna. - Nie bądź taka sceptyczna. Co nieco im o tobie opowiedziałem i są żywo zainteresowani poznaniem mojej współlokatorki. - Doprawdy? – zmrużyła oczy. – A co takiego im o mnie powiedziałeś? - W skrócie to, że jesteś radosną, fajną i przebojową dziewczyną. To chyba dość zachęcający opis, nie uważasz? – Paweł obdarował ją uśmiechem. - I tak dojdę prawdy. – pogroziła palcem. - Czyli przyjmujesz zaproszenie? – ucieszył się. - Rozumiem, że będzie tylko wasz „krąg” i ja, czyli osiem osób? - ...