1. Murena. Śmiertny dąb


    Data: 18.08.2021, Kategorie: służące, sekta, śmierć, Autor: Man in black

    Pociąg mknie przez zaśnieżony krajobraz. Koła wybijają miarowy rytm stuk-stuk, stuk-stuk. Monotonny dźwięk wybrzmiewa od kilku godzin, hipnotyzuje i usypia. Miniaturowy świat, zamknięty w stalowych wagonach, cwałuje cały czas przed siebie i wydaje się, że nic nie jest go w stanie zatrzymać. Stuk-stuk, stuk-stuk. Starszy mężczyzna siedzi z głową opartą o ścianę. Pomiędzy nim a ścianą kłębi się zwinięta kurtka zastępująca poduszkę. Być może mężczyzna śpi, a może popadł w letarg wywołany jednostajnym rytmem.
    
    Widok za oknem przesuwa się bezustannie. Zlewa się w wielobarwną plamę. Mijane kolejno słupy pojawiają się i znikają, pojawiają i znikają. Bez końca. Kolejne domy uciekają za szybą, kolejne miasteczko majaczy przez chwilę na horyzoncie tylko po to, żeby zaraz odejść w niebyt. Z perspektywy Sławka siedzącego w przedziale, cały wszechświat znajduje się w pędzie. Na horyzoncie pojawiają się pola przykryte śniegiem. Niebo ma podobny kolor, wszystko zlewa się w jedną całość. Jakby szybowali w białej pustce. Być może donikąd. Chłopak sam nie może się zdecydować, czy skupić wzrok na widokach za oknem, które przewijają się jak nudny fragment filmu na podglądzie, czy na szybę, którą przyozdabia szron, zmieniając ją w arcydzieło.
    
    Karolina Tkacz przegląda dokumenty. Wygląda na odprężoną i spokojną. Sprzedaż mieszkania zleciła prawnikowi. Spogląda na zegarek. Jeszcze półtorej godziny i będą na miejscu. Zerka na siostrzeńca. Sprawia wrażenie znudzonego, może jest śpiący, a może ...
    ... maskuje w ten sposób obawy przed nieznanym. Kobieta porzuca swoje myśli, nie będzie z nim przecież o tym rozmawiać. Nie jest już dzieckiem. Nie ma innego wyjścia jak unieść głowę do góry i przeć do przodu. Z podniesioną głową. Przed siebie. Jak pociąg. Stuk-stuk, stuk, stuk. Dźwięki z zewnątrz to prawdziwa kakofonia. Zlewają się w jedno brzmienie, bezładny pogłos, raz głośniejszy, raz cichszy. Czasem przechodzą w zaskakujący ryk, niespodziewany warkot. To słupy mijane bardzo blisko, wrzeszczą na nich, jakby też chciały się zabrać w podróż.
    
    Chłopak budzi się w chwili, kiedy koła jęczą, kwilą i stękają, krzesząc iskry na stalowych szynach. Za oknem pojawiają się pierwsze kadry nowej rzeczywistości. Stary zapuszczony dworzec. Świat spowalnia, dźwięki łagodnieją, cichną, już ledwie skamlą. Stalowy wąż i smętne dźwięki docierają na peron. Jeszcze jeden przeraźliwy i żałosny pisk i wszystko staje w miejscu. Cisza dzwoni w uszach. Zdaje się nienaturalna. Przez chwilę Sławek czuje, że jego ciało wciąż jest w pędzie. Potrzebuje chwili, żeby oswoić się z nowym zjawiskiem. Z bezruchem. Kiedy wspólnie z krewną opuszczają przedział, staruszek wciąż śpi niewzruszony zmianą, jaka się dokonała.
    
    Na zewnątrz natychmiast rzuca się na nich mróz. Jest mocny, agresywny i gryzie jak wygłodniały szczur. W pierwszej chwili zapiera dech w piersi. Wyciska łzy z oczu. Atakuje zatoki. Po koślawej kładce, prowadzącej przez tory do budynku dworca,, docierają do jego wnętrza. Zostawiają za sobą dwa ...
«1234...26»