1. Murena. Śmiertny dąb


    Data: 18.08.2021, Kategorie: służące, sekta, śmierć, Autor: Man in black

    ... wspartym na dwóch kolumnach. Naroża budowli zakończone są czworobocznymi alkierzami zupełnie, jakby nieżyjąca szlachta wciąż była gotowa odeprzeć najazd agresorów ze wschodu. Zresztą, niekoniecznie ze wschodu. Czego jak czego, ale najeźdźców tutaj nigdy nie brakowało. Na szczęście nie wszyscy stawiali sobie pomniki. Mansardowy dach jest częściowo pokryty mchem. Mimo to, największe wrażenie na chłopcu robi oplatający całość bluszcz. Roślina zastygła i sczerniała na szarej fasadzie dworku niczym wielka trupia łapa. Na tle coraz mocniej szarzejącego nieba, całość robi niepokojące wrażenie. Posiadłość zdaje się posępna, wręcz ponura i surowa.
    
    Otwierają się duże, ciężkie dębowe drzwi zdobione płaskorzeźbą. W progu pojawia się staruszek w grubym, zimowym pledzie. Witają się wyłącznie spojrzeniem. Surowa twarz Mureny i ogorzała facjata starego, zdają się ze sobą współgrać jak dwie połówki tej samej pieczęci. W ich krzyżującym się spojrzeniu zdają się przelatywać dziesiątki lat znajomości i setki tajemnic. Jest to tak intensywne, że Sławek odnosi wrażenie, jakby za chwilę na niebie miała rozpocząć się projekcja tych wspomnień i nie jest pewien, czy chciałby stać się bezwolnym widzem takiego spektaklu. Na szczęście bez słowa, wchodzą do środka. Wszyscy.
    
    Chłopak dowiaduje się, że stary nazywa się Stefan. Pan Stefan jak dla niego. Mężczyzna jest kimś w rodzaju dobrego ducha tego miejsca. Nastolatek uznaje, że dobry czy zły, Stefan wygląda trochę jak duch. Trudno powiedzieć ...
    ... jak to możliwe, że ten człowiek potrafi jeszcze bawić się w palacza, ogrodnika, konserwatora i Bóg raczy wiedzieć, w co jeszcze. Jakoś to musi być możliwe, w końcu śnieg jest odgarnięty, a wnętrze ogrzane. Tylko Stefan, jakiś blady i milczący. Dorośli rozmawiają dłuższą chwilę na stronie. Ich rozmowa wygląda trochę, jakby rozmawiały ze sobą dwa pomniki odlane z brązu. Dokładnie tyle jest w nich życia. Ostatecznie dobry duch żegna się i wychodzi na zewnątrz, gdzie odjeżdża na swojej czarnej wu esce. Motor robi koszmarny hałas nijak niepasujący do tego miejsca. Ostatecznie krewni zostają sami.
    
    Wnętrze dworku jest ciemnawe i ponure. Jest jak gotowa scenografia do dramatu, thrillera, a może nawet horroru. Prąd nie został poprowadzony do wszystkich pomieszczeń. Tylko do wybranych. Mają tutaj trzysta pięćdziesiąt metrów powierzchni do życia. To ich nowy mikroświat. Miejsce pasujące jak ulał do Mureny, ale chłopak czuje, że odnajdzie się tutaj bez problemów. Raczej tak. Chyba na pewno.
    
    Wieczór spędzają w świetlicy, tak tutaj nazywają się pokoje, a przynajmniej tak mówi Karolina. Świetlica przypomina trochę bibliotekę z ich miejskiego mieszkania. Jest jednak znacznie większa i wyposażona w ogromny kominek, do którego można by wrzucić jednocześnie i Jasia i Małgosię i jeszcze Babę Jagę na dokładkę. Na ścianach wiszą kobierce, makaty i obrazy. Meble są bogato rzeźbione, choć widać na nich zęby czasu.
    
    – Musisz się przyzwyczaić do życia bez prądu, jest tylko w wybranych ...
«1234...26»