1. Murena. Śmiertny dąb


    Data: 18.08.2021, Kategorie: służące, sekta, śmierć, Autor: Man in black

    ... ciele tężeją mu, napinają się wyczekująco i w tym momencie otwierają się drzwi do pralni.
    
    Kochankowie odwracają głowy jak na komendę. Julita staje w drzwiach i nieruchomieje. Patrzy na swoją matkę wypiętą przed Sławkiem jak pospolita suka w rui. Dziewczyna otwiera usta, ale żadne z tych dwojga nie zamierza przestać. Oboje wyczuwają upragniony orgazm, który zbliża się wielkimi krokami. Choć sprawiają wrażenie skruszonych, patrzą na intruza niemal przepraszająco i wciąż poruszają się rytmicznie.
    
    – Julita... – wzdycha kobieta. – Spieprzaj stąd... i to... i to, już – jęczy, czując zbliżający się szczyt.
    
    Dziewczyna kamienieje. Nie rusza się z miejsca, a jej matka dochodzi, patrząc jej prosto w oczy. Lidka jęczy, drży i wreszcie wiotczeje. Kochanek dochodzi kilka sekund później. Dziewczyna wychodzi zszokowana, a para wciąż pozostaje ze sobą połączona. Sławek nie chce jeszcze opuszczać tej słodkiej norki. Czeka, aż członek zwiotczeje wewnątrz.
    
    *
    
    Rozpoczyna się kolejny dzień. Dziewczyna podając śniadanie, robi wszystko, żeby okazać Sławkowi swoją pogardę. Nawet Karolina zwraca uwagę na jej zachowanie.
    
    – A tę sukę, co ugryzło? – patrzy na siostrzeńca.
    
    – Nie mam pojęcia, ciociu.
    
    – Cóż, jak się nie uspokoi, będę musiała ją przywołać do porządku.
    
    Większą część tego dnia, chłopak spędza z kuzynkami na strychu. Alina i Kalina witają go bardzo ciepło. Łaszą mu się do nóg. Ocierają i pomrukują. Przy nich, nastolatek czuje się znacznie lepiej. Ma poczucie, że ...
    ... bardzo dużo ich łączy. Kiedy jest z kuzynkami, jego serce wypełnia swoista harmonia. Rozumieją się bez słów. Nie czuje oporu nawet przed tym, żeby bawić się z dziewczynami lalkami. Przynajmniej dopóki jednej z nich, nie rozrywają na strzępy. Kochane dziewczyny.
    
    Na Julitę wpada zupełnie przypadkiem, kiedy ta pali papierosa na tyłach. Mierzą się wzrokiem w zupełnej ciszy. Na ziemię spadają bezgłośnie pierwsze płatki śniegu.
    
    – Zerżnąłeś moją matkę, kuźwa – rzuca oskarżycielsko dziewczyna.
    
    – Przepraszam cię. Ja nie chciałem.
    
    – Co nie chciałeś? Nie chciałeś pieprzyć jej jak jakiejś podrzędnej suki?
    
    – To ona... ona chciała.
    
    – Co dałeś jej w zamian? – w jej głosie wciąż pobrzmiewa uraza. – No, co?
    
    – Zgodziłem się pomóc w rytuale.
    
    – No tak, ten jej pieprzony dąb, kuźwaaaa – wyrzuca z siebie przekleństwo.
    
    – Wybacz – chłopak jest autentycznie skruszony, wycofuje się za róg.
    
    – Ej czekaj – uraza znika z jej głosu – powiedz mi, skąd ty masz takiego wielkiego wacka, co?
    
    – Co to za pytanie?
    
    – No gadaj. To nie jest normalne.
    
    – Urodziłem się z takim – czuje, że jego twarz pokrywa się purpurą.
    
    – Nie mogłeś się urodzić z czymś takim – teraz i na jej twarzy pojawia się rumieniec.
    
    – To znaczy, no nie... pewnie, że nie. Urósł razem ze mną, zresztą, kurwa! Co to jest za pytane? – powtarza po raz drugi.
    
    – Wiesz co, może i masz kutasa jak moja ręka, ale jesteś głupi jak but.
    
    – Że... niby, co?
    
    – Podejrzewam, że moja chora matka zamierza cię złożyć w ...
«12...192021...26»