1. Murena. Śmiertny dąb


    Data: 18.08.2021, Kategorie: służące, sekta, śmierć, Autor: Man in black

    ... ofierze dla tego cholernego drzewa.
    
    – Co ty wygadujesz?
    
    – Długo nad tym myślałam. Po co niby jesteś jej taki niezbędny? Te gadki o mocy, jaką w tobie widzi. To kupa gówna. Myślę, że chce cię tam zaszlachtować. Jest nawet gotowa dać ci dupy, żeby cię tam zaciągnąć.
    
    – Chyba trochę przesadzasz.
    
    – Wiesz, co? – kontynuuje dziewczyna. – Ale ja mam lepszy pomysł.
    
    – Jaki pomysł? – śnieg sypie coraz mocniej, a płatki są coraz większe.
    
    – Pójdziemy tam razem. Ty i ja. Już ja jej dam rytuał, tej suce.
    
    – Co chcesz zrobić?
    
    – Pozbawisz mnie dziewictwa pod tym zasranym drzewem, a później porąbiemy je na kawałki. A przynajmniej, ile się da.
    
    – Oszalałaś?
    
    – Nie wiem, kuźwa. Może? Sprofanujemy to miejsce. Matka całe życie pilnowała mnie, żebym się nie puściła, a sama rżnie się w pralni z nastolatkiem. Stara krowa. To ją zaboli.
    
    – Nie jestem pewien...
    
    – Albo ze mną pójdziesz i to dziś wieczorem, albo zaraz idę do twojej ciotki. Jestem ciekawa, co powie, jak się dowie, że posuwasz jej pracownicę, co? Jak myślisz. Co powie? Będzie zachwycona? Wygląda na rasową zmierzłą sukę. Poklepie cię po plecach czy raczej powyrywa wam obu nogi z dupy?
    
    – Pójdę.
    
    – Kuźwa – żachnęła się – no ja myślę. Dzisiaj, o tej samej porze.
    
    Droga do Śmiertnego dębu mija im bez przygód, choć jest męcząca dla Sławka, który dźwiga duży pakunek suchego drzewa. Znajoma przygotowała również siekierę i niedużą butelkę benzyny. Całą trasę pokonują w milczeniu. Kiedy docierają na miejsce, ...
    ... tobołek ląduje z cichym trzaskiem na ziemi.
    
    – Po co to? – pyta zaskoczony.
    
    – Rozpalimy dwa duże ogniska. Nie oddam ci się na takim mrozie.
    
    – Jesteś pewna, że to dobry pomysł? To trochę głupie...
    
    – Nie jesteś dzisiaj od myślenia.
    
    – Nawet księżyc się schował – Sławek zerka w czarne niebo. – Po prostu chodźmy stąd.
    
    – Bierz się za ogień i nie pierdziel, kuźwa.
    
    Wzniecają dwa naprawdę duże ogniska. Tuż przy dębie. Jedno nieco z lewej, drugie z prawej strony. Siekiera leży na ziemi, czekając, aż będzie potrzebna. Julita staje pod pniem dębu. Opiera się o nie plecami i zerka na swojego towarzysza.
    
    – Podejdź tutaj – jej głos jest pozbawiony dotychczasowej złośliwości.
    
    – Jestem – staje naprzeciwko niej.
    
    – Nie stój jak kołek. Zrób coś.
    
    – Niby co?
    
    – Kuźwa... pocałuj mnie przynajmniej.
    
    Zbliżają usta. Delikatnie ocierają się o siebie, po czym chłopak przywiera do niej mocniej. Wsuwa język między wargi dziewczyny. Ta początkowo się opiera, jednak w końcu się poddaje. Kiedy odnajduje jej język, kochanka cofa go wystraszona. Chłopak ponawia próbę i tym razem, Julita przyjmuje wyzwanie. Przez chwilę jest trochę niezręcznie. Ogień strzela wokół nich. Iskry lecą w ciemne niebo, a dziewczyna, choć początkowo jest sztywna i niepewna, co powinna robić, po kilkudziesięciu sekundach staje się bardziej namiętna.
    
    Sławek podciąga długą do kostek i ciężką jak cholera, spódnicę kochanki. W końcu udaje mu się wepchnąć pod nią rękę. Błądzi po gładkich jędrnych udach i ...
«12...202122...26»