-
Ciało pedagogiczne (II): Pały za złe…
Data: 26.08.2021, Kategorie: nauczycielka, uczeń, szantaż, Autor: Tkacz Opowiesci
... głowy, było wątpliwe i mocno pachniało desperacją, ale musiała zaryzykować. Jeśli się powiedzie, będzie miała święty spokój od upierdliwego ucznia. Musiała porozmawiać z jego ojcem. *** Zadzwoniła do biura ojca Konrada dziś rano idąc do szkoły. Nie chciała korzystać ze swojej komórki, ani z telefonu domowego. Licho nie śpi, więc wyszła wcześniej, by znaleźć kilka minut na rozmowę z budki telefonicznej. Rozmowa była znacznie krótsza niż myślała. - Janusz Karski, słucham - usłyszała głos mężczyzny pewnego siebie. - Beata Pancewicz, nauczycielka Konrada, chciałabym z panem chwilkę porozmawiać - wyrecytowała formułkę w miarę sprawnie, choć serce waliło jej jak oszalałe. - Ach, to pani... - Karski zawiesił znacząco głos. Beata zastanawiała się przez chwilę co znaczy "to pani", ale nie było teraz zbyt dużo czasu na zamyślenie. - Mam spory problem z pańskim synem i... - zaczęła, czując, że serce zaraz jej stanie. - Zanim zacznie pani kłamać i lawirować, ja powiem coś pani od siebie - przerwał jej ostro Janusz Karski. - Człowiek, który zebrał materiały z pani przeszłości dla Konrada jest moim pracownikiem. Potężna gula ugrzęzła w gardle Beaty. - Myśli pani, że załatwili to między sobą, tak cicho sza? - głos Karskiego był wyjątkowo beznamiętny. - To lojalny pracownik, do tego wie kto mu płaci. Najpierw te fotki obejrzałem sobie ja i wiesz co, pani profesor...? Beata milczała przezornie. - Stanął mi, wyobraź sobie! - lodowaty głos kuł jej dumę i ...
... godność. - Postanowiłem sprawdzić co mój chłopak chce z tym zrobić i.. nie zawiodłem się. - Ty... ty parszywy... ! - słowa nie chciały wylewać się z ust Beaty. - Co... z pana... za ojciec!? - Odpieprz się od mojego ojcostwa i zamknij, bo mam mało czasu! - ojciec Konrada szybko przeszedł na "ty". - Wolę, żeby Konrad zaczynał swoją edukację erotyczną od ciebie, niż miałby to robić z jakąś siksą w swoim wieku. Zalet tej sytuacji jest co najmniej dwie. Po pierwsze , jesteś pedagogiem i fachowcem... - zarechotał tata-Karski. - ... sporo go możesz nauczyć. Po drugie - nie zostanę przedwcześnie dziadkiem. Jesteś na to zbyt mądra, prawda? - To jest... ! - syknęła do słuchawki Beata. - Nie przerywaj! Twoja przeszłość skażona kilkuletnim kurewskim epizodem trochę koliduje z obrazem miłej nauczycielki polskiego, więc radzę ci szczerze, nie walcz z tym co się teraz dzieje - Karski mówił spokojnie jakby czytał wnukowi bajkę na dobranoc. - Niech chłopak ma trochę radości i zabawy, a ja obiecuję ci i to całkiem serio, że koniec tego roku szkolnego, będzie końcem dawania dupy mojemu synowi. Co ty na to? Beata czuła, że jeszcze chwila a słuchawka w jej ręku rozpadnie się pod naporem jej uścisku. - A jeśli nie? - zapytała zadziornie. - Słuchaj mnie uważnie, bo za chwilę będzie u mnie facet dzięki któremu mogę dużo zarobić i nie mam czasu na pogaduchy ze zrozpaczoną, byłą dziwką - głos Karskiego przybrał złe tony. - Jeśli będziesz się stawiać, to ja, a nie Konrad dobiorę się do ...