-
Ciało pedagogiczne (II): Pały za złe…
Data: 26.08.2021, Kategorie: nauczycielka, uczeń, szantaż, Autor: Tkacz Opowiesci
... ciebie! Nie tylko świat dowie się o tym, że się kurwiłaś, ale jeszcze tak to urządzę, że to nie będzie wyglądało, że mój syn cię szantażował, ale, że twoje dawne "ja" się przebudziło i wykorzystałaś chłopaka do zaspokajania swoich chorych żądzy. Wierz mi, kasa czyni cuda! Znajdą się tacy, którzy to potwierdzą, nawet przed sądem. Tą sporą porcję wstydu, będziesz musiała połykać w więzieniu. Po co ci to!? Więc...? Beata czuła jak wstyd i złość wypalają jej policzki. - Skoro tak sobie szczerze rozmawiamy - stwierdziła drżącym głosem. - to mogę chyba coś wyznać? - Jasne, byle szybko! - Niezły z pana skurwysyn! - wypaliła do słuchawki ze złością. Po drugiej stronie rozległ się rubaszny śmiech. - Żebyś wiedziała! - przyznał Karski po tym jak się uspokoił. - Dobrze mi z tym jednak. Jednak chciałbym usłyszeć, co ty na to? Beata westchnęła ciężko i z niemałym oporem powiedziała do słuchawki: - Obaj jesteście chorzy, ale nie ma wyjścia, więc... koniec roku szkolnego, koniec z Konradem. Mam nadzieję, że dotrzymasz słowa! - Nie martw się o to! Obiecałem, to tak będzie! Zanim Beata zdążyła coś dodać, usłyszała, że Karski odkłada słuchawkę. "To tyle w kwestii desperackich prób wyjścia z trudnej sytuacji!" - pomyślała. Była zła i zrozpaczona jeszcze bardziej niż kilka minut wcześniej, przed rozmową z ojcem Konrada. Spojrzała na słuchawkę z odrazą, jakby była źródłem śmiertelnych chorób i z trzaskiem zawiesiła na aparacie. *** Matka często jej ...
... powtarzała, że kolejne kroki w życiu należy stawać rozważnie, ponieważ każdy z nich wiąże się ze skutkami i konsekwencjami. Miała rację, o czym Beata przekonała się półtora tygodnia po rozmowie z ojcem Konrada, który przez ten czas jakoś dziwnie jej unikał, nie odzywał się i nie zmuszał, by się z nim pieprzyła. To ostatnie mało ją martwiło, ale dziwna awersja chłopaka względem niej już trochę tak. Wkrótce okazało się skąd u młodego Karskiego takie zachowanie. Był środek tygodnia. Siedziała w swoim mieszkaniu nad stosem klasówek i szklanką herbaty, gdy odezwał się jej telefon komórkowy. Na wyświetlaczu pojawił się numer Konrada. - Co się stało? - Beata postanowił darować sobie wszelkie powitania. Głos Konrada drżał od emocji. - Nie odzywałem się do ciebie, bo musiałem coś przemyśleć - zaczął wyjaśnienia młody Karski. - Gadałaś z moim starym, licząc, że wspomoże cię w trudnej sytuacji, co? - Konrad... - Zamknij się! Przeliczyłaś się, prawda?! - No, cóż... - Beata nie bardzo wiedziała co teraz powiedzieć. - Myślałaś głupia belferko, że ci mój stary w czymś pomoże!? - dopiero teraz w głosie Konrada zadrgały emocje. - Żebyś wiedziała jak się ślinił na widok twoich zdjęć! Gdyby nie to, że ja miałem co do ciebie plany, już dawno rżnąłby cię na wszystkie sposoby! On nie przepuszcza takich okazji, lubi pieprzyć ładne laski, żebyś widziała jego sekretarkę! Facetom staje na jej widok zanim skończą mówić "dzień dobry"! A ty durna... - Konrad, ty... - Cicho, nie mamy ...