1. Ciało pedagogiczne (II): Pały za złe…


    Data: 26.08.2021, Kategorie: nauczycielka, uczeń, szantaż, Autor: Tkacz Opowiesci

    ... czasu, więc posłuchaj! - młody Karski warknął do słuchawki. - Ostrzegałem cię, że masz być posłuszna i nie robić żadnych numerów, tak!
    
    - Tak, ale...
    
    - Żadnych "ale"! - Konrad nie pozwalał jej dojść do słowa. - Wyłamałaś się i chociaż gówno ci to dało, bo mój stary cie olał, ja mam dość twojego nieposłuszeństwa, rozumiesz! Myślałem, żeby dać ci szansę, ale... znajdę sobie nowy obiekt! Nie ty jedna masz bujną przeszłość!
    
    Serce zaczęło walić Beacie jak oszalałe. Strach odebrał jej oddech.
    
    - Konrad, nie rób proszę nic głupiego i...
    
    - Dość! Mam cię dość! Świetna z ciebie dupa, pani profesor, ale, cóż... przykro mi - głos Konrada zamarł w telefonie.
    
    - Co... co ty takiego zrobiłeś!? - drżącym głosem zapytała Beata.
    
    - Wysłałem twoje foty z przeszłość do kuratorium oświaty, załączając kilka nowych i aktualnych - zaśmiał się szyderczo chłopak. - Koniec z tobą!
    
    - Ko... Konrad, oszal... oszalałeś chyba...! - głos Beaty rwał się niczym pajęczyna na wietrze.
    
    - Nie, nie oszalałem. Umowa była prosta - ty jesteś grzeczną, posłuszną zabaweczką, ja dochowuję tajemnicy - Konrad upajał się każdym swoim słowem. - Ty jednak za wszelką cenę chciałaś udowodnić jaka z ciebie zadziora , no to teraz spijaj piankę z tego piwska, którego nawarzyłaś.
    
    - Konrad, ty... ty nie mogłeś tego zrobić! - Beata czuła, że się rozpłacze.
    
    Potężny śmiech wypełnił telefon.
    
    - No, to się przekonasz - stwierdził zjadliwie po tym, jak się trochę uspokoił. - Myślę, że niedługo ktoś z ...
    ... kuratorium się do ciebie odezwie.
    
    - Ty, mały wredny...
    
    - Dobranoc, pani profesor, a właściwie to już... była pani profesor - zakpił Konrad i przerwał połączenie.
    
    Beata czuła rozpacz i strach. Połączenie zabójcze, przygniatające. Jednocześnie w głowie, nie licząc obrazów swojej marnej przyszłości miała całkowitą pustkę. Wpatrywała się w kartkę przed sobą i nie dostrzegała liter. Zaschnięte z emocji gardło, piekło nieprzyjemną żółcią. Podniosła szklankę, by zapić ten smak i uczucie, ale drżąca dłoń nie pozwalała na spokojne wypicie herbaty. Odstawiając ją z powrotem na biurko, rozlała napój na niesprawdzone jeszcze klasówki. Nie miała siły się podnieść, apatycznie wpatrując się w powiększającą się, bursztynową plamę. Gdy pierwsze krople herbaty pociekły na jej spodnie, rozpłakała się. Niestety, nawet płacz nie przyniósł jej ulgi.
    
    Na drugi dzień rano, zadzwoniła do szkoły, że jest chora. Załatwiła sobie zwolnienie i zaszyła w swoim mieszkaniu. Nie miała ochoty zmagać się ze światem.
    
    ***
    
    Telefon zadzwonił w samo południe. Na wyświetlaczu pojawił się nieznany jej numer. Minęły cztery dni od ostatniej rozmowy z Konradem. Beata wciąż była na zwolnieniu, oczekując zbliżającej się katastrofy.
    
    - Słucham - niepewnie powiedziała do aparatu.
    
    - Czy pani Beata Pancewicz? - odezwał się męski głos.
    
    - Tak - odpowiedziała drżącym głosem, spodziewając się niemiłym wieści.
    
    - Z tej strony Andrzej Zawisza - przedstawił się mężczyzna. - Przepraszam, że zawracam pani głowę w ...
«1...345...17»