-
Wojna i walka o przetrwanie w domku u Roberta
Data: 28.08.2021, Kategorie: Inne, Autor: Mariusz Nowak
... tyle ?- Sprzątałam po kolacji i myłam podłogi i nie, nie pierdoliłam się za twoimi plecami.- Wszystko mi jedno – odpowiedziałem wkurwiony – pieprz go kiedy chcesz.-Przestań, nie podnieca mnie to.- Widziałem Was jak był ten rusek, jak robił ci palcówkę i nie wyglądałaś na spiętą. Widziałem Was również za pierwszym razem i też nie było widać, że Ci się nie podoba.- Kochanie ...- Przestań, chcesz to miej odwagę się przyznać !- Nie, do niczego się nie muszę przyznawać. To ja spłacam nasze długi.- Ok, to tak to widzisz ? - zapytałem – Robert ! - zawołałem.- Co robisz ? - zapytała.- Robert !!- Robert przybiegł na dół.- Co się dzieje ? - zapytał zdyszany.- Musimy sobie coś wyjaśnić – powiedziałem.- Nie możemy jutro, padam na twarz.- Znowu to zrobiliście. Wiem i nie pierdol, że nie.- Ale ...- Nie przeszkadzaj mi kurwa – wykrzyczałem.Wstałem na równe nogi. Robert cofnął się o krok. Widać, że trochę się przestraszył. Nie spodziewał się takiej reakcji.- Róbcie co chcecie, nie przeszkadzam Wam, masz zgodę ode mnie, na pieprzenie mojej żony. Załatw ten pierdolony wypad i to w tym tygodniu. Rozumiesz ??- A czy ja coś mam do powiedzenia ? - zapytała zapłakana Ania.- Ciebie nie chcę dzisiaj widzieć. I nie pogarszaj sytuacji. Robert pokiwał tylko głową i wyszedł. Ania stała i płakała. Po kilku minutach poszła na górę. Całą noc nie spałem. Nie wiem, czy Ania spała w salonie, czy u Roberta. Nie interesowało mnie to. Jednak sen mnie dopadł, ale na krótko. Obudziłem się przed świtem. Kiedy ...
... ochłonąłem, poszedłem sprawdzić co z Anią. Nie było jej w salonie. Uchyliłem drzwi do pokoju Roberta. Ania spała na łóżku a Robert na podłodze. Przez kilka dni nie gadaliśmy ze sobą. Ania pytała, czy może wrócić. Nie chciałem jej nawet dotykać. Pod koniec tygodnia Robert powiedział, że za dwa dni będzie facet od przemycenia nas i mamy się pakować powoli. Wyszedłem na zewnątrz i wtedy nogi mi się ugięły. Wprost wpadłem na żołnierza. Zdziwiony zapytał coś, kim jestem. Odpowiedziałem, że kilka dni temu tu dotarłem. Powiedział, że mam się ubrać i z nim jechać do bazy. Wszedłem do domu i zawołałem Roberta. Robert widząc żołnierza zesztywniał, Ania zbladła. Powiedziałem, że muszę jechać z tym gościem. Ubrałem się i wyszedłem. Wiedziałem, że mam przesrane. W bazie dowiedziałem się, że mam pracować w tartaku przez miesiąc, później zdecydują, co dalej. Po 2 tygodniach mogłem pierwszy raz opuścić miejsce pracy i odpocząć w mieście. Do naszego domku w lesie było 20 km. Zima powoli odpuszczała. Namówiłem, jednego z żołnierzy, że muszę odebrać swoje rzeczy i czy może mnie podwieźć. O dziwo się zgodził. Dojechaliśmy wieczorem do drogi, resztę musiałem przejść sam i wrócić na własną rękę. Idąc spodziewałem się najgorszego. W domku paliło się światło w pokoju Roberta. Była godzina 22. Poszedłem do okna i od razu zauważyłem Anie jak śpi w łóżku Roberta, jego tam nie było. Obszedłem dom, ale wszędzie było ciemno. Kiedy wróciłem sprawdzić ponownie pokój przez szybę, wszedł Robert. Wycierał ręcznikiem ...