1. Firma (I). Początek


    Data: 02.09.2021, Kategorie: praca, zemsta, szantaż, Autor: Yeti

    ... Dostałam, okres... Możemy się zobaczyć... Na kawie... pojutrze.
    
    - Trzeba było tak od razu mówić. Pojutrze nie mam czasu. W piątek o dwudziestej – Kantaka 7 – pierwsze piętro. I żadnych numerów, Jasne?!!!
    
    - Jasne – odpowiedziała, ale wcześniejszy trzask po stronie Kornela obwieścił koniec rozmowy. Bez pożegnania.
    
    Natalia była roztrzęsiona. Co za cham... Wredny dziad... Jeśli spała tej nocy, to zaledwie klika minut.
    
    Nazajutrz w pracy Kornel zachowywał się swobodnie. Nie robił żadnych aluzji do filmu, ani wczorajszej rozmowy telefonicznej.
    
    ***
    
    - Co ja głupia robię... przemknęło jej przez myśl... W półmroku wchodziła na trzecie piętro domu przy Kościuszki. Stukot jej butów o drewniane stopnie synchronizował się z łomotem serca. Przystanęła na chwilę i zaczerpnęła głęboki haust powietrza. I jeszcze jeden... I jeszcze... Jak przywita ją Jurek? Nie widzieli się od ponad roku. Wiewiórki doniosły, że właśnie rozstał się z Arletą. Natalia miała do Jurka słabość, ale Arleta pierwsza zaciągnęła go do łóżka i postawiła ją przed faktem dokonanym. Udawała, że jest w ciąży. Jaki jest Jurek teraz? Czy nadal delikatny i miły, a kiedy trzeba męski i zdecydowany? Czy pozostał taki, jak w jej wspomnieniach z czasów studiów? Ona, Natalia potrzebuje pomocy, a on na pewno jej pomoże... Bo Jurek to prawdziwy przyjaciel. Poza tym Natalia potrzebuje rozmowy. Musi wyrzucić z siebie problem. Chce poczuć bliskość kogoś życzliwego... Niczego więcej nie chce, ale musi z kimś porozmawiać, ...
    ... a Jurek jest tak bliski... Był bliski. Arleta stała między nimi, ale teraz... Dlaczego te głupie nogi tak drżą. Przystanęła na chwilę, aby to opanować. Przez chwilę szukała dzwonka, ale nie znalazła... Zapukała... Cisza... Zapukała ponownie... Nacisnęła klamkę... Drzwi lekko zaskrzypiały i objawiły jej długi korytarz, na końcu, którego pobłyskiwało światło... "Jak po śmierć" - przemknęło jej przez myśl... Szła przez ciemność... W pomieszczeniu na końcu korytarza płonęły świece, pierwsza, druga i trzecia i kolejna... W fotelu siedział krótko ostrzyżony, postawny mężczyzna. To był Jurek... Był odziany w czarny szlafrok, którego poły rozchylone na boki odsłaniały tajemnice jego ciała. Rozmawiał przez telefon. Wskazał Natalii krzesło i uśmiechnął się przepraszająco, unosząc słuchawkę. Spoko - skinęła głową. Rozmowa dotyczyła jakiegoś towaru, za który trzeba zapłacić... Zakończyła się niespodziewanym "cześć". Jurek wyglądał na wściekłego.
    
    - Dzień dobry Jurku..., wyszeptała Natalia. Mam problem i musisz mi pomóc...
    
    - Opowiadaj - Jurek postawił przed nią szklankę. Wlał sok pomarańczowy i dodał wódki. Natalia wypiła. Poczuła się lepiej. Zaczęła od "a więc...", mimo, że nauczyciele wielokrotnie zwracali jej uwagę, że to niestosowne.
    
    Kiedy zakończyła opowieść, Jurek podszedł do niej, uniósł ją ku górze. - Przytul się – powiedział, tak po prostu - na pewno tego potrzebujesz. Nie mówił niczego, nie rozwiązywał jej problemów. Po prostu był, a o to właśnie chodziło. Był przy niej, ...
«12...456...»