-
Córka Architekta (V)
Data: 29.09.2021, Kategorie: alternatywna rzeczywistość, Autor: Ignatius
... zagadką, którą miałem rozwiązać. – O której kończysz? – zapytała, gdy zamknęliśmy wszelkie formalności. – Za piętnaście minut, chyba że jakiś klient przytrzyma mnie dłużej. – Chciałabym cię zabrać do domu – powiedziała cicho. – Eee... – zamurowało mnie. – Słucham? – Pojedziemy do mnie – nie poprosiła, rozkazała. Czułem się jak w hipnozie. To znaczy, nie wiem, jak to fachowo wygląda, bo z tego co mi wiadomo, dotąd jeszcze nikt nigdy nie nie zahipnotyzował. Mój rozum po prostu nie potrafił w pełni kontrolować reakcji ciała. Czy to właśnie tak czuje się Alicja, gdy używam pilota? Amanda czekała na mnie przed bankiem. Patrzyła na ulicę, na samochody. Podszedłem, ale nie odzywałem się przez dłuższą chwilę. – Jedziemy? – zapytała. – Słuchaj, nie bardzo rozumiem... – spróbowałem jakoś się wytłumaczyć. Złapała mnie za podbródek i przyciągnęła moją twarz bliżej. – A co tu rozumieć? – prychnęła. – Dowiesz się wszystkiego na miejscu. Wsadziłem ręce do kieszeni i podążyłem za nią. Intrygowała mnie. Czy to przez kolor jej oczu? Czy przez tę chłodną, niedostępną aurę? A może coś więcej, czego nie zrozumiałbym, choćby nie wiem, jak bym się starał? Wsiedliśmy do autobusu. W trakcie jazdy opowiadała mi, że właśnie sprzedała dom i stąd te dwieście tysięcy euro. Wspomniała, że musi posprzątać po swoim ojcu. Gdzieś między tymi wierszami przyznała się, że jest bardzo samotna. Słuchałem i przytakiwałem. W oknie jeszcze tkwił baner informujący, że ...
... nieruchomość jest na sprzedaż. Jeden z wielu domków wolno stojących w tej okolicy. Kiedy otwierała drzwi, upuściła klucze. Wypięła się do mnie, gdy je podnosiła. Sukienka lekko się podwinęła uwalniając jeszcze więcej ud, aż po końcowy fragment pończoch. Jej tyłek wyglądał niezwykle apetycznie. Zatrzymała się w tej prowokującej pozie na sekundę za długo. Resztkami woli powstrzymałem się przed wymierzeniem jej klapsa. Udawałem, że kolor ścian jest bardziej interesujący. W środku było kompletnie pusto. Zdążyła już wynieść wszystkie swoje rzeczy. Został tylko stolik i jedno krzesło. – Zmieniasz miasto? – Nie, tylko adres. I robię przemeblowanie w swoim życiu. Tak naprawdę, to nie wiedziałem czego się spodziewać. Nie prosiła mnie przecież o pomoc. Myślę, że po prostu chciałem się z nią zaprzyjaźnić, bez podtekstów. Kiedy jednak podeszła do mnie i pocałowała, chyba zrozumiałem. Jej język był niezwykle sprawny. Zrobiła mi wręcz fachowe badanie migdałów. Odruchowo ją przytuliłem. Smakowała jak słodki cukierek miętowy. – Przepraszam – odsunęła mnie lekko. – Przyprowadziłam cię tutaj, a teraz... Może lepiej przyniosę coś do picia. Zanim zdążyłem zaprotestować, zniknęła w kuchni. Leciała na mnie. Kobieta, która była spełnieniem fantazji niejednego człowieka. Odwróciłem się i wyjrzałem przez okno. Nie wiem, czego tam szukałem. Prawdopodobnie ciszy i spokoju. Zrobiło mi się jakoś gorąco. Usłyszałem za sobą kroki. – Niestety, nie mam już ani kawy ani herbaty. Odwróciłem się i ...