-
Córka Architekta (V)
Data: 29.09.2021, Kategorie: alternatywna rzeczywistość, Autor: Ignatius
... mnie zamurowało. Ujrzałem ósmy cud świata. Jej dorodne piersi odziane były w czarny stanik. Cieniutkie majteczki, przez które przedzierał się trójkąt zarostu. Pończochy na pasie, również czarne. Butów nie zdjęła. Stała z wyciągniętą ręką, w której trzymała szklankę wody. W kuchni zapewne zostawiła swoją sukienkę, która miała nie być jej już dziś potrzebna. Nie potrafiłem się odezwać. Drżącymi rękoma ująłem szklankę i wypiłem wszystko jednym chlustem. Starałem się na nią nie patrzeć. Bałem się, bo wszystko wskazywało jasno, dokąd to zmierza. Zbliżyła się do mnie. Pocałowała mnie, a ja ciągle stałem jak wyryty. W końcu moje ciało zaczęło reagować samo. Przechyliłem ją, jakbyśmy tańczyli. Całowałem ją łapczywie bojąc się, że się rozmyśli. Prawą dłoń wsunąłem po cienki materiał majtek i ścisnąłem nagi pośladek. Była taka gorąca, napalona na mnie. Objęła mnie jedną nogą. Opanowałem się na chwilę, oderwałem od jej ust i wyprostowaliśmy się. Położyła ręce na moich barkach i powoli zmierzała niżej. Jej zielone oczy aż błyszczały. Schodziła niżej, aż uklękła. Patrząc mi w twarz rozpięła moje spodnie. Powoli zsunęła zębami bokserki. Coś we mnie krzyczało, bym jej na to nie pozwolił, ale tylko biernie się przyglądałem. Niepewnie położyłem dłoń na jej włosach. Uchwyciła prawą ręką mojego członka. Serce waliło mi jak opętane. Miałem już pełny wzwód, nie trzeba mi było więcej bodźców. Oblizała usta. Językiem przejechała od jąder aż po czubek. Cały czas spoglądała w moje oczy. ...
... Pogłaskałem ją. Na moim palcu lśniła obrączka. – Co ja robię! – odskoczyłem. Klęczała posłusznie oczekując, że podejdę. Szybko zacząłem zapinać spodnie. – Przepraszam, nie przypuszczałem, że do tego dojdzie. Jesteś piękna i wierz mi, pociągasz mnie, ale mam kochającą żonę. Nie mogę jej tego zrobić. Przepraszam – tłumaczyłem pośpiesznie. – Nie możesz mnie teraz zostawić. Potrzebuję twojej pomocy – zaintonowała ponętnie. – Przepraszam – powtórzyłem. Nachyliłem się i cmoknąłem ją w policzek. – Do zobaczenia. Nie wyszedłem – ja uciekłem. Biegłem jak najszybciej potrafiłem. Moje ciało pragnęło tych pieszczot, które Amanda zamierzała mi ofiarować, ale miałem też swój rozum. Nie jestem przecież jakąś małpą człekokształtną, która kieruje się tylko chucią. A na pewną nie chciałem taką zostać. Już i tak wystarczająco pozwoliłem się zwieść. Mam żonę, która zrobi dla mnie wszystko, jeśli grzecznie poproszę. Nie potrzebuję innych kobiet. Wiedziałem, że będą w moim życiu chwile, kiedy pożałuję, że wybiegłem z tego domu. Jednak kiedy wracałem autobusem, to nie była jedna z tych chwil. Alicja nie potrzebowała pilota, żeby mieć nade mną kontrolę. Całą drogę byłem roztrzęsiony. Czułem się jakbym wracał z odległej krainy do domu. Gdy wchodziłem do bloku, byłem już trochę uspokojony. Ciągle oddychałem ciężko, ale moje myśli potrafiły już skupić się na tym, co naprawdę było ważne. Nie mogłem się już doczekać, aż wyściskam Alicję. Wpadłem do domu i nawet nie zdjąłem butów. Pobiegłem od ...