1. Córka Architekta (V)


    Data: 29.09.2021, Kategorie: alternatywna rzeczywistość, Autor: Ignatius

    ... razu do kuchni. Żona akurat stała przy kuchence mieszając w garnkach. Mocno przytuliłem ją od tyłu. Wystraszona aż podskoczyła.
    
    – Rany, Dawid, opanuj się.
    
    – Kocham cię! – krzyknąłem.
    
    – Wiem – spróbowała się uwolnić z uścisku, ale trzymałem mocno. – W butach mi po kuchni chodzisz? Będziesz mył za karę podłogi w całym mieszkaniu.
    
    – Umyję – potwierdziłem. Głaskałem jej policzek. Zdezorientowana próbował się uwolnić, ale w gruncie rzeczy podobała jej się moja czułość.
    
    – Pozwól mi się chociaż odwrócić.
    
    Uniosłem ją ostrożnie i posadziłem na stole. Objęła mnie nogami i zarzuciła ręce na moje ramiona. Zetknęliśmy się nosami. Miała taki piękny uśmiech. Chłonąłem bijący od niej cudny zapach letniego sadu. Z przyzwyczajenia dłońmi zacząłem błądzić po jej udach. Miała na sobie dokładnie tę spódniczkę, w której wykorzystałem ją, gdy wróciłem do domu uświadomiony o rzeczywistych możliwościach pilota.
    
    – Przepraszam za wszystko, co było złe. Jeśli jest coś, czym mogę ci sprawić radość, powiedz mi o tym – szepnąłem.
    
    – Musimy poważnie porozmawiać. Może w weekend pójdziemy na porządną randkę?
    
    – Jutro wieczorem. Wszystkim się zajmę – zapewniłem i złożyłem na jej ustach pocałunek.
    
    – Rany, ryż! – krzyknęła i szybko zeskoczyła ze stołu.
    
    Z garnka z gotującym się ryżem wylewała się woda. Za nic nie oddałbym tych prostych chwil spędzonych w domu.
    
    Świat wydawał się jakiś inny niż zazwyczaj. Niby wszystko było na swoim miejscu, a jednak wrażenie odmienności mnie ...
    ... nie opuszczało. Piątek, kolejny zwykły dzień roboczy, za chwilę zza szarych chmur miało wyjrzeć słońce. Ludzie trochę się wściekali, bo ostatniego wieczoru reprezentacja dała ciała w ważnym meczu. Autobus podjechał jak zwykle z kilkominutowym opóźnieniem.
    
    Amanda pomachała do mnie. Wziąłem głęboki wdech i stanąłem obok niej. Przez chwile milczeliśmy oswajając się z sytuacją.
    
    – Przepraszam za wczoraj – zaczęła. Nie uciekała wzrokiem, nie okazywała zdenerwowania.
    
    – Słuchaj, jesteś bardzo atrakcyjną kobietą, ale mam żonę i nie interesują mnie romanse – postawiłem sprawę jasno. – Zapomnijmy o tym wszystkim.
    
    – Potrzebuję twojej pomocy. Nic wielkiego, ale tylko ty możesz to zrobić. Zapłacę, jeśli się zgodzisz – powiedziała cicho. Nie chciała, by inni pasażerowie zwracali na nas uwagę.
    
    – Nie zrobię niczego niemoralnego ani nielegalnego – pokręciłem głową. Miałem już złe przeczucia.
    
    – Chodzi o Architekta Baltazara.
    
    – Nie wiem, o czym mówisz. Nie znam architektów, pracuję w banku.
    
    Wszystko ułożyło się w całość. Amanda sprawiała wrażenie zawodowej łamaczki męskich serc. Taka piękność nie zwróci bezinteresownie uwagi na nudnego przeciętniaka jak ja. Miała ukryty cel i tylko dlatego mnie zwodziła. Mogłem się domyślić wcześniej, ale zaślepiony popędem nie zwracałem uwagi na znaki.
    
    – Baltazar ma coś, co należy do mnie. Chcę to odzyskać.
    
    – Nie mam pojęcia o co ci chodzi. Nie znam żadnego Baltazara. Pomyliłaś mnie z kimś innym. Przykro mi, ale tu się kończy nasza ...
«12...121314...22»