1. Córka Architekta (V)


    Data: 29.09.2021, Kategorie: alternatywna rzeczywistość, Autor: Ignatius

    ... jednak upomniałaś się o pilot dopiero teraz. I nie poszłaś po niego sama. Ciekawe dlaczego – powiedziałem spokojnie.
    
    – Rób co każę, bo inaczej – uniosła rękę, a nóż naciął lekko szyję Alicji.
    
    – Już, już. Sześć, tak? – zapytałem głupio. Udawałem zdenerwowanego i nieporadnego, żeby uśpić ich czujność.
    
    Wyglądał jak pilot do Alicji, tylko niektóre przyciski były inaczej oznakowane. Wcisnąłem ten duży na samym środku. Powinien wyłączać świadomość. Amanda wzdrygnęła się, jakby coś ją ubodło w żebra.
    
    – Miało być sześć – powtórzyła. Było ciemno, a ja starałem się zmienić przycisk ukradkiem. Musiała wyczuwać odpowiednie impulsy. Moje przypuszczenia okazały się prawdą. To był jej pilot. – Ale to już nieważne. To prawdziwy artefakt. Połóż go na ziemi.
    
    – Lepiej. Dam ci go do ręki – powiedziałem podchodząc bliżej. Gwałtownie się cofnęła. – Boisz się?
    
    – Nie zależy ci na jej życiu?! – warknęła. Mężczyzna z nożem wahał się, co ma zrobić.
    
    – Alicjo, ufasz mi? – zwróciłem się do żony. Odpowiedziała pięknym uśmiechem.
    
    Czający się za mną facet rzucił się do ataku. Spodziewałem się tego. Był uzbrojony ledwo w nóż. Przygotowywałem się na broń palną, a tu taka miła niespodzianka. Był wielki, ale odstraszał tylko swoim wyglądem i oddechem. Pochwyciłem go za nadgarstek, odsunąłem się lekko w bok, wykręciłem jego rękę i kopnąłem go w kolana. Upadł. Usiadłem na nim przyciskając go do podłogi. Obezwładnienie go przyszło mi niezwykle łatwo. Tymczasem drugi szarpnął Alicją i ...
    ... pociągnął ją za włosy. Pisnęła i uklękła przed nim.
    
    – Rzuć pilot albo wyjmę go z twych martwych dłoni! – zagroziła Amanda.
    
    – Nie doceniłaś mnie – puściłem jej oczko.
    
    Rzuciłem pilotem w jej stronę. Odskoczyła jak oparzona starając się za wszelką cenę uniknąć bezpośredniego kontaktu z urządzeniem. Mężczyzna pilnujący Alicji zbyt długo zastanawiał się, co ma zrobić. Przyłożyłem mu z całej siły w gębę. To wystarczyło, by mogła mu się wyrwać. Poradziłem sobie z nim równie łatwo jak z poprzednim. Na koniec mocno ścisnąłem w okolicach obojczyka i odczekałem parę sekund aż stracił przytomność. Lekcje samoobrony wreszcie znalazły zastosowanie w praktyce.
    
    Alicja ze związanymi rękami czmychnęła do mojego plecaka. Znalazła się w bezpiecznej odległości. A ja nie. Tak jak przypuszczałem, z jakiegoś powodu Amanda nie mogła dotknąć swojego pilota. Jednak pozbyłem się już tej osłony. Doskoczyła do mnie i uniosła mnie jedną ręką. Z całej siły rzuciła mną o ogrodzenie.
    
    – Piszczała, zniszcz pilot! – krzyknęła do wytatuowanego zbira.
    
    Alicja przecięła swoje więzy i chciała do mnie podbiec, ale Amanda popchnęła ją w drugą stronę. Wcisnąłem odpowiedni przycisk na pilocie.
    
    Piszczała nie miał doświadczeniach w sprawach, które wymagają czegoś więcej niż tylko bicia po pysku. Długo zastanawiał się, o jaki pilot w ogóle chodzi. Zbyt długo. Kiedy podchodził z młotem do pilota, zaskoczyłem go atakiem od tyłu. Uderzyłem w nagą czaszkę, aż chrupnęło. Zachwiał się i zamachnął młotem. Odskoczyłem ...
«12...181920...»