-
Córka Architekta (V)
Data: 29.09.2021, Kategorie: alternatywna rzeczywistość, Autor: Ignatius
... w ostatniej chwili. Miał siłę w rękach, więc spróbowałem ataku w nogi. Podkosiłem go. Runął jak długi na ziemię. Musiał przy okazji sięgnąć po nóż, bo poczułem zimne ostrze na ramieniu, gdy go nokautowałem. Tymczasem oczy Alicji zmieniły kolor na czerwony. Błyskawicznie doskoczyła do Amandy i przycisnęła ją do ziemi. Wyglądało na to, że ich siły się wyrównały. Miałem wrażenie, że oglądam walkę z sensacyjnego filmu. Moja żona zachowywała się jak terminator. Amanda wciąż pozostawała nieznaczenie silniejsza, choć i tak odnosiłem wrażenie, że się powstrzymuje. – Waza, przyjdźcie tu! Zniszczcie pilot! – rozkazała, ale nikt się nie pojawił. – Waza! Bezpowrotnie straciła kontrolę nad sytuacją. Pozostawała jednak zbyt silna, bym mógł cieszyć się z tryumfu. Chciałem pomóc ukochanej, rzuciłem się na Amandę z pięściami. Kopnęła mnie w brzuch i odleciałem. Amanda docisnęła mocno Alicję do ziemi. Zachowywała się przy tym nad wyraz delikatnie, jakby w gruncie rzeczy nie chciała jej skrzywdzić. Drżącą i zakrwawioną ręką przesunąłem suwak na pilocie i dezaktywowałem tryb bojowy. Alicja momentalnie straciła przytomność. Zebrałem w sobie resztki sił i wstałem obolały. Zauważyłem, że ten niższy zbir już się ocknął, ale wolał uciec niż podjąć dalszą walkę. Gdzieś z oddali dobiegało do mnie szczekanie psa. Trzask! Trzask! Trzask! Amanda patrzyła na mnie z niedowierzaniem. Uderzyłem jeszcze parę razy w pilota. Potem wyciągnąłem z plecaka benzynę ekstrakcyjną i oblałem nią ...
... uszkodzone urządzenie. Odsunąłem się i patrzyłem na ogień. – Właśnie tego chciałaś, prawda? – zapytałem rozkładając ręce na znak pokoju. Doskoczyłem do Alicji. Oddychała regularnie. Zostanie jej po tej akcji parę siniaków, ale miejmy nadzieję, że to wszystko. Ocuciłem ją. Uśmiechnęła się do mnie i wieczór od razu zrobił się piękniejszy. Nie interesowały mnie wojny Baltazara. Ja chciałem tylko, żeby Alicja była bezpieczna. – Dlaczego? – zapytała Amanda sprawdzając, czy pilot aby na pewno został zniszczony. Uderzała pięścią w co większe fragmenty. Jej dłonie zaczęły krwawić. – To raczej ja powinien się zapytać dlaczego – odpowiedziałem. – Chciałaś zniszczyć ten pilot, prawda? Choć nie rozumiem dlaczego, skoro i tak nie miał nad tobą władzy. Osiągnęłaś już swój cel. Zostaw nas i zapomnijmy o całym zajściu. Kolia przybiegł do nas i zaczął lizać Alicję. Moja żona przytuliła psa i skonfundowana rozglądała się po pobojowisku. – Aktywacja samozniszczenia – odpowiedział nadchodząc spacerkiem Baltazar. Nie mam pojęcia, skąd nagle się tu wziął. – Przez te wszystkie lata bałaś się, że z niego skorzystam i cię zabiję. Tego jednego polecenia nie mogłaś zatrzymać. – Pięknie – usiadłem na ziemi. – To ja tu się męczę, a ty przyglądasz się wszystkiemu z daleka? – A myślisz, że kto zatrzymał tych sześciu czekających w samochodzie? – zaśmiał się zapalając fajkę. – Gdy otworzyłeś szkatułkę, uruchomił się mój specjalny alarm. Wróciłem jak najszybciej. – Ty! – wrzasnęła Amanda ...