1. Córka Architekta (V)


    Data: 29.09.2021, Kategorie: alternatywna rzeczywistość, Autor: Ignatius

    ... dałbym się pokroić. Pończochy, rajstopy i wysokie obuwie dodawało jeszcze zabawie smaku. Pocałowałem kostki. W tej pozycji mogłem sięgnąć najdalej do połowy łydek, usiadłem więc normalnie. Jej prawa stopa niemal natychmiast wylądowała na moim kroczu. Poruszała palcami w okolicach mojego rozporka. Przyjemne drżenie rozeszło się po moich lędźwiach.
    
    – Podoba ci się?
    
    – Bardzo – potwierdziłem dociskając jej stopy do siebie.
    
    – Czy ja ci nie wystarczam? – zapytała.
    
    – Nie rozumiem...
    
    – Spotykasz się z jakąś dziewczyną? Dobrze pamiętam, jak rano zakładałeś zegarek.
    
    – Kochanie, to zupełnie nie tak... – przybliżyłem się. Dłoń powędrowała na udo, ale zaraz mnie odtrąciła. – Ja tylko...
    
    – Chuchnij – rozkazała. – No tak! Jak chcesz iść z kolegami na piwo, to wystarczy mi powiedzieć! Mogłeś zadzwonić – bąknęła. Wstała z fotela i czmychnęła do sypialni.
    
    – Przepraszam, nie gniewaj się – krzyknąłem za nią. Jak to dobrze, że wypiłem to piwo. – To co z igraszkami?
    
    – Baw się dzisiaj sam – wróciła na chwilę do pokoju i rzuciła mi jeszcze ciepłe rajstopy.
    
    I co ci człowieku przychodzi z posiadania pilota, jak ty sam jesteś beznadziejny?
    
    Kiedy tylko miałem na to czas, odprowadzałem Alicję do pracy. Nie musiałem jej już bronić przed Danielem, bo ten na swoje szczęście został przeniesiony do innej placówki, ale chciałem jakoś jej pokazać, że mi na niej zależy. Jednak rzadko kiedy mogłem sobie na to pozwolić. W końcu miałem własną pracę, a szef nie tolerował ...
    ... spóźnień.
    
    Zauważyłem, że jakiś facet mnie śledził. Bezzębny czterdziestolatek, który sprawiał wrażenie, że za pięć dych zrobi wszystko. Trochę taki typowy pan Mietek z ławeczki, który się wykąpał i po raz pierwszy od siedmiu lat ubrał się w garnitur. Kiedy wychodziłem rano z bloku, już na mnie czekał. Szedł w kilkumetrowej odległości za mną i kończył swoją pracę, gdy autobus odjeżdżał z przystanku. Jeśli danego dnia zmieniałem trasę, żeby najpierw odprowadzić Alicję, podążał za mną całą drogę. Nigdy się do mnie nie odzywał, starał się nawet kryć, ale robił to tak nieudolnie, że nie dało się go nie zauważyć. Na początku sądziłem, że jest z gildii, ale oni mieli chyba własnych ludzi. Postanowiłem się do niego odezwać.
    
    – Wyspałeś się? – zapytałem widząc jak czatuje przed blokiem. Speszony uciekł i więcej się nie pojawił.
    
    W autobusie było dosyć tłoczno. Większość pasażerów jechała do pracy. Być może nadszedł wreszcie czas, by zainwestować we własny samochód. Choć z drugiej strony, patrząc na korki na drodze, niewiele by mi to pomogło.
    
    – Proszę przygotować bilety do kontroli.
    
    Zajrzałem do portfela. Nie było tam mojego biletu. Przeszukałem kieszenie, ale nigdzie go nie znalazłem. To niedobrze. Zgubiłem bilet miesięczny i w dodatku właśnie jechałem na gapę. Było już za późno, żeby coś wykombinować. Może uda się chociaż wzbudzić litość. Kontroler stanął przy mnie. Już miałem bezradnie rozłożyć ręce, kiedy usłyszałem melodyjny głos:
    
    – Ten pan jest ze mną.
    
    Kobieta stojąca obok ...
«12...678...22»