1. Córka Architekta (V)


    Data: 29.09.2021, Kategorie: alternatywna rzeczywistość, Autor: Ignatius

    ... pokazała kontrolerowi dwa bilety. Ten tylko przytaknął i poszedł dalej. Odwróciłem się do swojej wybawicielki.
    
    – Dziękuję, ratuje mi pani życie – skłoniłem się lekko.
    
    – Och, drobiazg. Każdemu może się zdarzyć.
    
    Kojarzyłem ją z wyglądu. Przez ostatnie parę tygodni widywałem ją już w autobusie. Dopiero teraz miałem jednak pretekst, żeby zlustrować ją od stóp do głów. Miała długie aksamitne włosy w kolorze lśniącej czerni. Zieleń jej oczu była intensywna i głęboka. Z twarzy przypominała nieco Alicję, też miała delikatne rysy i okrągły kształt głowy, które nadawały nieco dziecięcego wyglądu. Brakowało jej jednak tego promienistego uśmiechu, jakim dysponowała moja żona. Była też nieco wyższa od Alicji, choć to akurat mogło być złudne wrażenie spowodowane wysokim obuwiem.
    
    – Obiecuję się kiedyś odwdzięczyć.
    
    – Ależ nie musi pan – machnęła ręką. – O, proszę, zwolniły się dwa miejsca, usiądźmy.
    
    Zazwyczaj stałem całą drogę. Byłem młody i zostawiałem wolne miejsca bardziej potrzebującym, ale skoro ona zaproponowała, niegrzecznym byłoby odmówić. Usiadła przy oknie i założyła nogę na nogę, a ja klapnąłem obok.
    
    – Jestem Dawid – podałem rękę przedstawiając się.
    
    – Amanda – niechętnie uścisnęła moją dłoń.
    
    Ubrana była w czarną elegancką spódnicę. Zastanawiałem się, czy ma na sobie pończochy czy rajstopy. Gapiłem się na jej nogi aż nazbyt często. Miała wysokie szpilki, które kończyły się w połowie łydki. W myślach zagwizdałem z podziwu. Nie chciałem się jej ...
    ... narzucać, czekałem więc aż sama się odezwie.
    
    – Obrączka. Jesteś żonaty? – zapytała. Przejechała kokieteryjnie palcem wzdłuż mojej obrączki.
    
    – Owszem – zdołałem z siebie wydusić. Miałem wrażenie, że cały autobus na nas spogląda i wszyscy rzucają w moją stronę oskarżeniami o zdradę.
    
    – Muszę wysiąść. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy – wysiliła się na lekki uśmiech.
    
    Chciałem wstać, by zrobić jej więcej miejsca. Tymczasem ona oparła się o moje ramię i wysoko uniosła nogę. Zrobiła krok. Zatrzymała się na chwilę nade mną. Nabrałem ochoty, by ją pociągnąć w dół, by na mnie usiadła. Miała zjawiskową talię osy. Na ułamek sekundy spojrzeliśmy sobie w oczy. A potem jakby nigdy nic sobie poszła.
    
    Następnego dnia rano, pierwsze co zrobiłem po wejściu do autobusu, to rozejrzałem się za Amandą. Siedziała ze skrzyżowanymi nogami prezentując rubasznie odziane w cienki materiał łydki i część ud. Ubrana była niemal identycznie jak wczoraj. Skinęła do mnie ręką. Teraz to już nie wypadało nie podejść.
    
    – Zajęłam ci miejsce – wskazała na siedzenie naprzeciw.
    
    – Dziś już zaopatrzyłem się w bilet – uśmiechnąłem się szeroko.
    
    Znów gapiłem się bezczelnie na jej boskie nogi. Chwilę po tym, jak się wygodnie usadowiłem, wsunęła swoje cudne kończyny dolne między moje nogi. W autobusie nie było dużo miejsca, jej kolana znajdowały się między moimi.
    
    – Ładną dziś mamy pogodę – powiedziała.
    
    – Myślałem, że to ja często dziwnie patrzę na świat, ale żeby w tak wietrzny i zachmurzony dzień ...
«12...789...22»