-
Córka Architekta (V)
Data: 29.09.2021, Kategorie: alternatywna rzeczywistość, Autor: Ignatius
... stwierdzić, że mamy ładną pogodę? – Sprawdzałam tylko, czy ma dla ciebie znaczenie co mówię, czy ci wszystko jedno – odparła. Nie uśmiechała się, ale ton jej głosu był miły. – Mam w zwyczaju słuchać ładnych kobiet – zripostowałem. Skinęła głową z uznaniem. – Ciekawy pierścień – wskazałem na jej prawą dłoń. – Prezent od narzeczonego? – Jestem sama – odpowiedziała wymijająco. Rozmawialiśmy krótko i o niczym. To jakieś hasło rzucone o tłoku w komunikacji publicznej, to o późnej już godzinie. Generalnie słowa nie były dla nas ważne. Spojrzenia rzucane ukradkiem i przypadkowe dotknięcia miały większe znaczenie. Wysiadała dwa przystanki przede mną. Kiedy wstała, rzuciłem szybkie spojrzenie między jej nogi. Mam nadzieję, że nie zauważyła. Ja natomiast ku wielkiej uciesze własnej zauważyłem, że to jednak pończochy. Zmęczony po kolejnym niełatwym dniu na tym ziemskim padole, nie pragnąłem niczego więcej niż rzucić się w objęcia swej ukochanej. Świeżutki, bo prosto spod prysznica, wskoczyłem do łóżka. – Jak minął dzień? – zapytała Alicja. – Dzień jak dzień... – przytuliłem się do niej. – A jak zapowiada się noc? – Zależy – szepnęła i otarła się nosem o mój policzek. Gilgotałem ją chwilę, a potem położyłem się na niej. Jak zwykle pachniała owocami. Była ciepła i miękka. Westchnęła głośno. Ręką uniosłem nieco jej nogę. Pocałowałem namiętnie Alicję i zamknąłem oczy. Odwzajemniała pocałunki. Miarowo poruszała miednicą na tyle, na ile pozwalała jej pozycja. ...
... Pocierałem się o nią ściskając mocno udo. Drugą rękę wsunąłem w jej czarne włosy... Czarne? Nie, Alicja była przecież blondynką! Otworzyłem oczy. Ciągle leżałem na swojej żonie, ale po głowie chodził mi obraz Amandy. Wyobrażałem sobie, że to ona jest w tej chwili ze mną w łóżku. Odtwarzałem w głowie jej wizerunek ze wszystkimi detalami. Włosy, oczy, piersi. Miała długie nogi, które całowałbym... Stop! Zatrzymałem się. Zsunąłem się obok, na prześcieradło. Nie będę posuwał żony z myślą o innej kobiecie. Już wykorzystałem limit świństw w swoim małżeństwie. Odkąd byłem z Alicją, tylko raz zdarzyło mi się zbliżyć do innej dziewczyny. To była ta nastolatka Wiktoria. Często wspominałem to uczucie, gdy przyssała się do mnie, ale w moich wspomnieniach zastępowałem ją Alicją. A teraz wymieniałem Alicję na znajomą z autobusu. Nie chciałem tego. Mam cudną żonę, najpiękniejszą na świecie. Wszyscy mi jej zazdroszczą. Nie skrzywdzę jej, powtarzałem w myślach. – Co się stało? – zapytała zdziwiona. – Przypominałem sobie, co mnie jutro czeka w pracy. Chyba lepiej będzie, jak już pójdę spać – odpowiedziałem na odczepne. Przewróciłem się na bok i już po chwili udawałem, że śpię. Alicja była zaskoczona. Przytuliła się do moich pleców, ale już nie mówiła. Zasnąłem w jej objęciach. Poranne tłoki w autobusie nie były żadną nowością, ale dziś to było przegięcie. Wycieczka podstarzałych zakonnic zajęła większość miejsc siedzących. Z ledwością dopchałem się do Amandy. Uśmiechnąłem się ...