-
Ciało pedagogiczne (I): Dzień Nauczyciela
Data: 16.10.2021, Kategorie: nauczycielka, uczeń, szantaż, Autor: Tkacz Opowiesci
... Więc...? Zacisnęła zęby ze złości i wbrew sobie syknęła. - Chcę żebyś mi wsadził, Konrad! - Już lepiej, ale... - Żebyś mi wsadził i pieprzył! - dodała. Poczuła, że przesuwa sztywnym penisem po jej pośladkach. - Mmm, pani profesor świntuszy - parsknął. - Poświntusz bardziej! "Pieprzysz" to słowo o małej mocy. "Skurwiel! Gnój pieprzony!" - pomyślała. - Konrad, wyruchaj mnie! - zdziwiła się, że te słowa przeszły jej przez gardło. - Zacznij mnie jebać i... daj mi dzisiaj wreszcie święty spokój! Myślała, że się rozpłacze, ale łzy nie chciały popłynąć. - Wedle życzenia, pani profesor - stęknął chłopak, wbijając się w nią nieporadnie. Znów jęknęła, choć się powstrzymywała z całych sił. Tymczasem młody Karski wszedł w nią cały, wpił dłonie w jej biodra i zaczął ją pieprzyć. Szybko, bez finezji, nachalnie. Podniecenie chłopaka osiągnęło szczyt. Była tylko Beata i on, który mógł z nią zrobić wszystko. Czuła go w sobie, walcząc ze wszystkich sił z ciałem. Nie da mu tej satysfakcji! Nie okaże emocji i podniecenia! Dość było tego, że wewnątrz była cała mokra. Plaśnięcia wbijającego się w wilgotną szparkę penisa wypełniły niewielką kabinę. Trwało to ładną chwilę, gdy Beata sobie coś przypomniała. - Tylko... nie kończ... we mnie! - wydyszała Beata. - Chyba... że chcesz... być ojcem! - Kurwa! - zaklął Konrad i wystraszony wyciągnął z niej członka. W ostatniej niemal chwili. Zacisnął palce na czubku penisa i warknął: - Odwróć się! Szybko! Gdy ...
... tak zrobiła, wystrzelił w jej stronę kilkoma porcjami ciepłej spermy. Lepkie strużki paliły jej policzki, brodę i szyję niczym bolesne stygmaty. Czuła do siebie odrazę. Złość na swoją przeszłość, przez która działo się to co się działo. Dyszący z wysiłkiem Konrad naciągnął skórę na członku bardziej, uwalniając resztki nasienia, które skierował na jej piersi. - Jak na pierwszy raz, doskonale - pochwalił Beatę. - Niemożliwe - nauczycielka nie kryła sarkazmu. Papierem toaletowym szybko pozbyła się lepkich dowodów tego wydarzenia. Konrad z zaciekawieniem przyglądał się jej zabiegom. Dopiero, gdy była ubrana postanowił opuścić toaletę. - Aha, jeszcze jedno - przypomniał sobie. - Od teraz zacznij się lepiej zabezpieczać, bo to ja decyduję, gdzie chcę skończyć, ok.? Skinęła głową, chcąc go mieć jak najszybciej z głowy. Gdy wyszedł stała chwilę nad umywalką i zraszała twarz zimna wodą. Chciało jej się płakać, ale łzy wciąż nie miały ochoty płynąć. Zaciskała więc tylko pięści w bezsilnej złości. Pieprzony świat! Pieprzony gnój! Zasrana przeszłość! Nie bardzo pamiętała, jak dała radę poprowadzić jeszcze dwie lekcje. *** Po powrocie do domu nie miała ochoty na nic. Chciała tylko zmyć z siebie zapach Konrada. Bród, którym zdawało się jej, że jest oblepiona. Radio, telewizja - nic nie pomagało w skupieniu myśli na czymś innym. Wciąż myślała o zdjęciach z przeszłości, Konradzie i rżnięciu w toalecie. Doskonale udało mu się ją upodlić. Wypieprzył ją w kiblu niczym ...