-
Ciało pedagogiczne (I): Dzień Nauczyciela
Data: 16.10.2021, Kategorie: nauczycielka, uczeń, szantaż, Autor: Tkacz Opowiesci
... pierwszą, lepszą zapyziałą nimfomankę! Rany, co ona teraz zrobi!? Co będzie, gdy to się wyda!? Wpadła w bagno po uszy! Kurwa mać! Gdy wyszła z kąpieli zadzwonił telefon. Po drugiej stronie usłyszała głos narzeczonego - Mariusza, który prowadził własny gabinet dentystyczny. - Cześć, skarbie. - Cześć - starała się zakamuflować swoje przygnębienie. - Oj, coś jestem nie w humorze - Mariusz znał doskonale jej nastroje. - Zgadza się. Miałam kiepski dzień - przyznała mu rację. - To pewnie ze spotkania nici? - zapytał niepewnie Mariusz. - Tak, damy sobie dzisiaj spokój - potwierdziła Beata. - Głowa mało mi nie pęknie. - To może chociaż wpadnę na chwilkę cię pocieszyć, pomasować, co? - nie poddawał się jej narzeczony. - Nie, dzięki Mariusz, ale naprawdę nie trzeba. Zaraz walnę się do łóżka i zamierzam spać do jutra. - Jak chcesz, skarbie. Dobrej nocy. - Dobranoc. Śpij dobrze. - Pa. - Pa. Nie mogła jednak zasnąć. Wspomnienie dzisiejszego dnia, nie pozwalało jej na to. Ze wzrokiem utkwionym w suficie, rozmyślała o swoich problemach, które nagle stały się tak olbrzymie jak Mount Everest. Z letargu wyrwał ją kolejny telefon. To był Konrad. - Dobry wieczór, nie przeszkadzam - czuła kpinę w jego słowach. - Przestań błaznować! Czego chcesz!? - rzuciła mu w odpowiedzi. Słuchawkę wypełnił śmiech młodego Karskiego. - A co mogę chcieć? Usłyszeć kilka miłych słów przed snem od ulubionej nauczycielki - zakpił. - Mało ci jeszcze!? ...
... Daj mi spokój! - rzuciła do słuchawki. - O nie, belferko! Nie pozbędziesz się mnie póki nie usłyszę czegoś miłego - Konrad zaprotestował. - Na przykład jaki byłem dzisiaj wspaniały. Beata westchnęła ciężko. Głupi namolny gnojek! Będzie się teraz chełpił przed nią swoim tryumfem! - Byłeś doskonały - przyznał chcąc ograniczyć do minimum rozmowę z chłopakiem. - Dawno nikt mnie tak dobrze nie wypieprzył! Naprawdę, byłam w siódmym niebie. - Zaczynasz rozumieć o co chodzi - pochwalił ją Konrad. - Będziemy stanowili świetny zespół. - Zespół!? - zdziwiła się Beata. - Zespół to taki twór, gdzie ludzie współpracują, a nie się wykorzystują! Pomyliło ci się coś chłopcze! - Nic mi się nie pomyliło - mruknął młody Karski. - Czy dżokej i koń to zespół? - Tak, ale co to ma... - A właśnie, że ma! - zaśmiał się Konrad. - Dzisiaj byłem dżokejem, a ty klaczą. Czyż nie doskonale cię ujeździłem? Beata milczała zła, że w ogóle podjęła temat. - Pytam, czy dobrze cię ujeździłem - chłopak niecierpliwie spytał drugi raz. - Przecież powiedziałam, że doskonale. - No, i tak trzymaj! Dobranoc. - Aha. - Czy wszystkim w nocy mówisz "aha" na pożegnanie? - Dobranoc, przepraszam. - Ok.. Nie mogę się doczekać jutra - wyznał. - To zupełnie co innego patrzeć na ciebie, gdy prowadzisz lekcje z perspektywy tego co się dzisiaj stało. Te wszystkie dzieciaki nieświadome tego, że ja, ich kumpel robię z tobą takie rzeczy. - Konrad, mam nadzieję, że nie będziesz tego ...