-
Bloo me! Pierwsze wejście
Data: 14.11.2021, Kategorie: cartoonnetwork, Autor: GreatLover
Billy zassał powietrze przez mocno zaciśnięte zęby, spinając mięśnie. Poczułam, jak poruszył kanapą pick-upa i parsknęłam śmiechem. Zabrzmiało to komicznie, chociażby ze względu na jego sztywnego kutasa, który wciąż wypełniał moje usta. Chwycił mnie za kitkę i docisnął głowę do podbrzusza, wchodząc jeszcze głębiej. Mruknęłam z przyjemności i zaczęłam wprawnie go obciągać, wywołując kolejne westchnienia i jęki. Zamknęłam oczy i z rozkoszą pieściłam językiem pal mojego chłopaka, który od dłuższej chwili drgał mi w ustach. Billy odchylił głowę, jęknął potężnie i trzymając mnie za włosy, nadał solidny, jednostajny rytm. Dobrze wiedziałam, co to oznacza i z zapałem zabrałam się do wytężonej pracy – rozluźniałam usta, gdy jego fiut wślizgiwał się do mojego gardła i zaciskałam je mocno, gdy je opuszczał, przy okazji solidnie ssąc. Billy zaczął wiercić się coraz bardziej, a ja, gładząc go po jajach mruczałam z zadowolenia jak kotka. Był blisko. Bardzo, bardzo blisko. Przyśpieszyłam, wsłuchując się w ciche okrzyki, czując jak kutas zaczął żyć własnym życiem. Jeszcze chwila, a obdarzy mnie swym życiodajnym płynem… Billy docisnął moją głowę tak, że główka weszła do gardła. Wstrzymałam oddech, by mógł się swobodnie spuścić i… Kurwa mać! Nie teraz! Przeklęte „TYRYT! TYRYT! TYRYT!” rozległo się w całej kabinie. Zanim zdążyłam nad sobą zapanować, sięgnęłam ręką po omacku w poszukiwaniu telefonu. Zamachałam nią na wszystkie strony, zanim udało mi się namacać pasek torebki, ...
... lecz zanim zdążyłam porządnie go chwycić, Bill szarpnął moją głową z całej siły. - Zostaw! – warknął wściekle, posuwając mnie w usta. - Muche odeb..ać! – zdołałam wyparskać, wypluwając masę śliny na pałę, która wciąż rozpychała mi przełyk. - Co? Wpiłam pazury w jego brzuch, co znacznie ostudziło mu zapał. Krzyknął, puszczając moje włosy a ja wykorzystałam chwilę, by odzyskać wolność. - Tfu! Muszę odebrać! – wychrypiałam, rzucając się do torebki w poszukiwaniu telefonu – gdzie on jest?! Bill nic nie odpowiedział. Mierzył mnie wściekłym spojrzeniem, a jego oczy ciskały gromy. Czyli po opierdolce od wiadomo kogo czeka mnie jeszcze poważna rozmowa z chłopakiem. Pięknie, kurwa, pięknie! W końcu wyszperałam swoją sfatygowaną cegłę, która na moje szczęście wciąż darła się swym przenikliwym dzwonkiem i tylko zerknęłam na wyświetlacz, aby upewnić się, czy naprawdę mam aż tak przejebane. „Pan Zając” a któż by inny? - Tak, Panie Zającu? – zapytałam w ułamek sekundy po tym, jak odebrałam połączenie. - Panno Franko! Gdzie się pani podziewa? Miała pani już być w domu pani Foster godzinę temu! Przerażona spojrzałam na zegarek i poczułam krew odpływającą z twarzy. O kurwa! Zasiedziałam się godzinę! Zając mnie zabije! - Tak, Panie Zającu! To znaczy… przepraszam, Panie Zającu! Ja… Panie Zającu! – plotłam trzy po trzy, zupełnie zdezorientowana z nerwów. Wiedziałam, że futrzak mi tego nie odpuści. Bill zgrzytnął zębami. Naciągnął niedbale spodnie na wciąż ...