-
Bloo me! Pierwsze wejście
Data: 14.11.2021, Kategorie: cartoonnetwork, Autor: GreatLover
... lekcje w tym temacie! - Tak! W tej chwili! – wydarłam się, prostując się jak struna i siadając na swoim miejscu, bezskutecznie starając się zapiąć pasy – musimy pędzić! Bill, jak na złość, zupełnie mnie zignorował. Jedyne, co zrobił to odwrócił głowę w stronę okna i zaczął podziwiać widoki. - Bill! - Zaraz – odpowiedział, nie zaszczycając mnie spojrzeniem. Dobrze wiedziałam, w co gra. Nie da mi się uniknąć kolejnej trudnej gadki na temat mojej pracy u cioci, ale nie teraz! Teraz muszę jak najszybciej znaleźć się w domu, inaczej Zając obedrze mnie ze skóry! - Pośpiesz się! - Powiedziałem, zaraz – odparł nonszalancko, sięgając do schowka i grzebiąc w nim przez chwilę. W końcu wyciągnął z niego chusteczkę higieniczną i zaczął powoli, z niezwykłą dla niego dokładnością, wycierać fiuta. - Zostaw – mruknął, gdy zobaczył, że też chciałam skorzystać – mój stary się zorientuje, że ma braki jeśli zniknie więcej niż jedna. Że jak!? Już chciałam go za to opierdolić z góry do dołu, ale wiedziałam, że nie warto. Oblizałam usta, wciąż czując na nich jego smak i zerknęłam na zegarek, płosząc się jak sarna – pięć minut?! - Pośpieszmy się! - Zaraz… - powiedział, z wolna otwierając okno i wyrzucając przez nie zmiętą chusteczkę. Schował oporządzony sprzęt do bokserek a następnie zapiął spodnie. Cholernie wolno. - Masz czas porozmawiać? – spytał retorycznie, powoli zapinając pasek od spodni. - POJEBAŁO CIĘ!? Musimy stąd spieprzać! - Taaa… - odparł ...
... lakonicznie a potem rozparł się na siedzeniu, kładąc ramię na oparciu kanapy – Franka wiesz co? Hmmm… rzucam Cię. - COOOO?! Na moment zapomniałam o kłopotach czekających na mnie w domu. Oniemiała patrzyłam na twarz swojego faceta, który patrzył na mnie spode łba. Zupełnie nie wiedziałam, co miałam mu powiedzieć! Jak to, rzuca mnie?! Przecież wiedział, że pracuję dla Pana Zająca i mojej cioci! - Bill! Czy ty… czy… - na swoje nieszczęście zobaczyłam blask słońca odbijającego się od mojego zegarka i przypomniałam sobie o czekającym mnie opierdolu – czy my możemy pogadać o tym w drodze do domu? To był błąd. Duuuuży błąd. Bill żachnął się, przekręcając kluczyki. Silnik ożył, gdy dał luz a następnie wrzucił bieg. Wóz wyrwał do przodu, wyrywając spod kół połacie trawy. Właściciel łąki, na której się zatrzymaliśmy pewnie się wścieknie, gdy je odkryje. Bill zakręcił wozem, przejeżdżając po najgorszych wertepach. Kicałam na swoim siedzeniu jak piłeczka, waląc głową raz po raz w sufit pomimo zapiętych pasów. Zacisnęłam zęby i nie poskarżyłam się najmniejszym słowem, chociaż oprócz obitej głowy poczułam też sprężyny z kanapy, starające się wbić w tyłek. Gdy wyjechaliśmy na drogę, Bill wrzucił wyższy bieg. Przez chwilę myślałam, że robi to aby jak najszybciej zawieźć mnie do domu, ale szybko pozbyłam się tych złudzeń – jechał na pełnym pędzie, byle szybciej się mnie pozbyć. Siedzieliśmy w milczeniu, każde patrząc w swoją stronę, wsłuchani w ryk pracującego silnika. Co ...