-
Bloo me! Pierwsze wejście
Data: 14.11.2021, Kategorie: cartoonnetwork, Autor: GreatLover
... spytałam, udając niewiniątko i odsuwając się od tego dochodzącego idioty jak najdalej. Nie było to łatwe, bo wciąż trzymał mnie mocno, posuwając moją dłoń. Właśnie przez niego znalazłam się w jeszcze większych tarapatach. - Czy pani aby na pewno jest teraz w bibliotece? – usłyszałam znajomy, lodowaty ton Pana Zająca, nie zwiastujący niczego dobrego. Oj.. niczego dobrego! - Oczywiście! – wypaliłam i w tym właśnie momencie Billy zaczął jęczeć jeszcze głośniej. Kurwa mać! Futrzak nie mógł tego nie usłyszeć! - Porozmawiamy w domu, panno Franko – powiedział Zając, zanim się rozłączył. - Nie! Nie, nie, nie!... Panie Zającu!!! – oderwałam aparat od ucha, patrząc na niego z lękiem, a potem zerknęłam wściekle na Billy’ego – pojebało cię?! Jak mogłeś?! Zamiast odpowiedzieć, chwycił mnie za głowę i przyciągnął do siebie jednym szarpnięciem. Ledwo zdążyłam otworzyć usta, zanim wbił się w niej swoim kutasem a i tak nie zdążyłam rozewrzeć ich do końca, na ułamek sekundy przywalając w główkę zębami. Bill drgnął, krzycząc krótko, ale od razu odzyskał rezon, zaczynając dziką jazdę z posuwaniem mych ust. Przez krótką chwilę miałam ochotę zatopić kły w jego sprzęcie w zemście za lipę, na którą mnie wbił, lecz zanim to zrobiłam przypomniałam sobie, że jesteśmy w wozie jego ojca – nie ma mowy żebyśmy zostawili najmniejszy ślad po tym, co tutaj robiliśmy. Wprawiłam język w ruch, zmuszając chłopaka do wytężonej pracy. Chociaż w tej chwili nienawidziłam go z całej siły, ...
... musiałam jak najszybciej doprowadzić go do finiszu. Zassałam usta, jednocześnie drażniąc wędzidełko. Wytrysk tego gnoja był w tej chwili ostatnią rzeczą, na jaką miałam ochotę, ale liczyła się każda sekunda! Każda! Bill ryknął na całe gardło, strzelając pierwszą porcją gęstego białka. Specjalnie się wycofał, by towar znalazł się nie w gardle, tylko w ustach, co zmuszało mnie do połknięcia. Zanim się z tym uporałam, pojawiła się następna porcja, i następna. Ledwo nadążałam, czując, jak cała ta akcja z telefonem i trzepaniem go nakręciła, czego niestety nie mogłam powiedzieć o sobie… Bill zgiął się w pół, dociskając moją głowę i zalewając usta spermą. Zaśmiał się gardłowo, gdy obdarzył mnie solidnym, długim wytryskiem który musiałam głośno przełknąć. W końcu, gdy było po wszystkim, uwalił się na siedzeniu, przymykając oczy. Wyplułam kutasa dysząc jak zganiany pies. Mój chłopak patrzył na mnie spod przymrużonych powiek, obserwując z satysfakcją moje spracowane usta, na których zostały jeszcze ślady po tym, co niedawno zrobiliśmy. - Musisz mnie odwieźć do miasta, natychmiast! – wypaliłam, przecierając usta wierzchem dłoni i niechcący niszcząc nastrój chwili. Wystarczyła wzmianka niedawnej rozmowy, by Bill odzyskał niedawny nastrój. Spojrzenie, do tej pory zadowolone i zamglone, wyostrzyło się. Oczy otworzyły się szeroko a ja dostrzegłam zwężające się źrenice. Oj… - Do miasta? – spytał tak lodowatym tonem, że wywołał u mnie ciarki. Pan Zając mógłby brać od niego ...