-
Bloo me! Pierwsze wejście
Data: 14.11.2021, Kategorie: cartoonnetwork, Autor: GreatLover
... sterczącego fiuta i sięgnął do stacyjki. Chwyciłam jego dłoń, zanim zdążył przekręcić kluczyk – Zając nie mógł wiedzieć, że jestem z chłopakiem! - Panno Franko, jak tylko wróci pani do domu, będę oczekiwał pani w moim gabinecie. Czeka nas poważna rozmowa o obowiązkach, młoda damo! - Tak, Panie Zającu! Ja będę w domu za… trzydzieści minut? – spytałam, patrząc na Billy’ego ale ten dalej mierzył mnie gniewnym wzrokiem, najwyraźniej nie zamierzając mi odpowiedzieć na to, jak szybko zawiezie mnie do miasta. - Trzydzieści minut? Przecież biblioteka jest parę ulic stąd, Panno Franko. - Tak? – spytałam piszczącym głosem, zdając sobie sprawę z tego, jak szybko się wjebałam. - Tak, Panno Franko, co zajmuje pani tyle czasu, że potrzebuje pani jeszcze trzydziestu minut na to, by dotrzeć do domu? - Eeee… - odpowiedziałam, przez jedną sekundę rozważając szalony wariant, w którym mówię swojemu przełożonemu prawdę. „Ponieważ muszę dokończyć mojego chłopaka?” Obłęd. Bill jakby czytając w moich myślach splótł swoje palce z moimi, wciąż trzymając dłoń na kluczykach. Przez ułamek pomyślałam, że to niecodzienny (jak na niego oczywiście) romantyczny gest, który miał mi dodać otuchy, lecz mój partner szybko rozwiał moje wątpliwości – ujął moją dłoń pewnym gestem i od razu umieścił na swoim kroczu, przy okazji wysuwając kutasa ze spodni. Oklapł lekko, lecz wciąż widać było na nim ślady mojej śliny. Zanim zdążyłam się zorientować, Bill owinął moją dłoń wokół swojej pały, ...
... splunął na nią solidnie i zacisnął swoje palce wokół moich, patrząc na mnie w wymowny sposób. Z wrażenia zaschło mi w gardle. Z jednej strony zgarniałam zasłużony opiernicz od Pana Zająca, z drugiej wiedziałam, że Bill też da mi popalić, gdy tylko się rozłączę, a z trzeciej chciał, bym doprowadziła go do finału? Co tu się kurwa dzieje?! - Panno Franko? Słyszała pani moje pytanie? Co panią tak teraz zajmuje? - Eee… - powtórzyłam głupio, niezdolna do sklecenia żadnej sensownej odpowiedzi, czując jak kutas mojego chłopaka znów zaczął budzić się do życia. Mimo tego, że sytuacja była dla mnie cholernie stresująca, postanowiłam zebrać się do kupy. Być może dzięki temu wściekłość Billy’ego będzie mniejsza... - Robię projekt na rozpoczęcie szkoły, Panie Zającu – powiedziałam, mocno zaciskając dłoń na oślizgłym trzonie, i przejeżdżając nią w górę i w dół. Billy uśmiechnął się półgębkiem, wciąż nie spuszczając ze mnie gniewnego spojrzenia. - I miała pani na to godzinę, tak jak się umawialiśmy. Każda kolejna minuta pańskiej zwłoki oznacza dalsze konsekwencje, młoda damo! - Nie! To znaczy… to znaczy… tak! Eee… ja zaraz wrócę do domu, prawda? – wypaliłam, patrząc na Billy’ego. - To było pytanie do mnie? – spytał zdziwiony Zając - Nie! Oczywiście, że nie, ja zaraz będę w domu! – wykrzyczałam, skołowana do reszty cała sytuacją. Billy jęknął potężnie, unosząc biodra a ja poczułam zimny dreszcz przebiegający po krzyżu. - Co to było, panno Franko? - Co takiego? – ...