1. Tinder Life cz.5- Koniec tego dobrego


    Data: 19.11.2021, Autor: iamnaughty1990

    ... do tego doszło. Uśmiechnąłem się lekko, a potem odwróciłem głowę w stronę okna. Nie warto palić mostów, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość.
    
    Kilka chwil po szesnastej stanąłem pod drzwiami klatki, z której wyszedłem kilka godzin wcześniej. Serce waliło jak oszalałe, a ja odniosłem wrażenie, że wariuję na jej punkcie.
    
    - Chociaż spróbuj- wahałem się przez chwilę zanim wdusiłem przycisk domofonu.
    
    - Słucham?
    
    - To ja.
    
    - Wejdź- zamek brzęknął i wszedłem na górę.
    
    Zapukałem dwa razy i zasłoniłem się bukietem róż.
    
    - Jakie piękne- odebrała je z moich rąk, a potem uwiesiła mi się na szyi i pocałowała tak, że zrobiło mi się gorąco.
    
    - Jeszcze to- wręczyłem jej niewielką torebkę.
    
    - Domyślam się, co to może być.
    
    Uśmiechnąłem się szyderczo i usiadłem na krześle w kuchni. Stół był przykryty białym obrusem. Na środku stała świeczka, dwa kieliszki, dwa talerzyki i sztućce.
    
    - Pachnie wspaniale.
    
    - Przygotowałam coś specjalnego.
    
    - Co to?
    
    - Niespodzianka.
    
    Kręciła się przez kilka chwil po kuchni. Miała na sobie jasnoniebieską sukienkę sięgającą nieco poniżej ud. Tylko w jednym momencie niewiele zbrakło, abym się przekonał jakiego koloru bieliznę włożyła. Sięgała mięso z piekarnika, ale zabrakło dosłownie centymetrów.
    
    - Oh my god- powiedziałem prawie szeptem.
    
    - Co?- odwróciła się nagle.
    
    - Stworzyłaś tak romantyczny klimat, a ja ubrany tak prosto.
    
    - Nie szata zdobi człowieka. Liczy się to jaki jesteś.
    
    - A jaki jestem?
    
    - Miły, ...
    ... zdecydowany i delikatny.
    
    - Łał! Nigdy nie słyszałem takich komplementów.
    
    - Serio?
    
    - Nie- pokręciłem głową.
    
    - Czyli jestem pierwsza.
    
    - W tym tak- pomyślałem- Pomóc ci?
    
    - Dam sobie radę.
    
    Zaczęła rozkładać jedzenie do półmisków, a ja się stale przyglądałem jej ruchom. Robiła wszystko z ogromną precyzją. Żadna plama tłuszczu nie przyozdobiła wspaniale przygotowanego stołu.
    
    - Smacznego- powiedziałem i zabrałem się za pałaszowanie jedzenia, bo zupa już dawno była strawiona.
    
    - Powiedziałam mamie o nas…
    
    - Co?- wyplułem przed siebie ziemniaki. Na szczęście wylądowały na moim talerzu.
    
    - Powiedziałam, że spotykam się z fajnym chłopakiem.
    
    Śmiem twierdzić, że po jednym spotkaniu w klubie i całkiem miłych chwilach w jej mieszkaniu jest stanowczo za wcześnie na deklarowanie takich rzeczy i to jeszcze matce.
    
    - Zrobiłam coś złego?
    
    - Nie, skąd. Trochę mnie zaskoczyłaś.
    
    - Nie podobam cię się?
    
    - Jesteś kurewsko zajebista. To znaczy…przepraszam. Zbyt prostacko się wyraziłem.
    
    - Masz na myśli mnie czy to, co przeżyliśmy razem?
    
    - Wybacz, ale inaczej nie potrafię określić ciebie i tego, co zaznałem. Brak mi słów.
    
    - Świetnie. Widzę, że smakowało.
    
    - Tak. Było wyśmienite. Ja tak dobrze nie gotuję, ale z miłą chęcią zaproszę cię do siebie w razie, czego.
    
    - Przyjmuję zaproszenie- dolała nam wina, które piłem z ogromnym trudem. Robiłem to tylko dla niej. Jakoś nie przepadałem za jego smakiem.
    
    - A co z twoją koleżanką?
    
    - Niedawno poznała ...
«1234...7»