-
Wypad za miasto
Data: 23.11.2021, Kategorie: koleżanki, wakacje, Autor: Yeti
Czerwiec okazał się bezlitosny dla mieszkańców miasta. Tylko leżenie na trawie, w cieniu drzewa dawało szansę przeżycia. Monika dusiła się w betonowym akademiku... Bardzo wiele kosztowało ją, aby namówić koleżanki, na wspólny wyjazd nad jezioro. Laski marudziły, opowiadały coś bez sensu, o sesji, o konieczności nauki, ale w końcu przestały wymyślać trudności. Agnieszka zapytała nawet, czy może zaprosić swojego chłopaka. Dlaczegóż by nie... Monika zasugerowała, że jej Kamil ma na pewno fajnych kolegów. Nie, nic nie wiadomo, w tej jakże istotnej sprawie, bo to całkiem nowy chłopak, ale Agnieszka obiecała dyskretnie zapytać. Marta oczywiście zaspała. U Marty to standard. Kwadrans przed odjazdem pociągu zatelefonowała, że nie jedzie. To oficjalna wersja. Julii wydawało się, że w tle rozmowy odzywał się męski głos. Nieważne. W trójkę wsiadły do pociągu. Wagon był obskurny, Monika odwykła od estetyki podmiejskich kolei. Starała się niczego nie dotykać i tak, jak ptaki w locie, dojechały do Promna. Teraz pozostało kilka kilometrów marszu. Szły zachwycone. Tak prawdopodobnie wyglądało w raju, zanim Pierwsi Rodzice zżarli jakąś bezsensowną antonówkę i teraz kobiety muszą studiować w upale i rodzić w bólach dzieci, na szczęście nie jednocześnie!!! Ciepło, oszałamiająca zieleń, kwiaty, zapach lasu... Słonko grzeje... Sosny odurzają zapachem... Tak trzymać! Rozłożyły koce na polance blisko brzegu i wygrzewają się w blasku słońca. Woda jak marzenie. Co pół godziny chlapanie w ...
... jeziorze i znów powrót na koc, a tu kawa z termosu, smakołyki i... beztroskie, bezrefleksyjne opalanie... tak w kółko, bez końca... Późnym popołudniem, na pustej drodze, pojawia się czarny samochód terenowy. Kierowca hamuje ostro. Na piaszczystej drodze wznosi się potworny tuman kurzu. Pył opada na wszystko – również na koce i na jedzenie. Agnieszka przykrywa prowizoryczny stolik gazetą, ale ciasto nadaje się już tylko do wyrzucenia. Dziewczyny muszą otrzepać koce i zanurzyć się w jeziorze, aby usunąć brud, przyklejony do olejku do opalania. Są wściekłe. Kamil wysiada pierwszy z auta i dokonuje prezentacji kolegów – To jest Artur, Marcel, Monika, Agnieszka i... przepraszam jak tobie na imię – zapomniałem. - Julia – Julia podaje chłopakom rękę, wyraźnie niezadowolona, że nie pamiętał jej imienia. Artur nie okazuje żadnej skruchy z powodu chmury kurzu. Kim jest ten bezczelny facet – Monika ze zdumieniem odkrywa w sobie coś, czego się nie spodziewała. Bezczelność tego faceta ją intryguje. Ale głupia jestem – myśli, a ten nieokrzesany Artur, staje się dla niej coraz bardziej interesujący, wręcz pociągający... Trudno to wyjaśnić, ale on się zachowuje jak prawdziwy FACET, a nie jakiś mazgaj. Budzi co prawda niechęć, ale... gesty ma jakieś takie zdecydowane i niski ton głosu... Nie, zdecydowanie nie jest to kandydat na partnera życiowego, chociaż... Za to, na jedną noc, na szaloną noc, to męskie ciacho jest idealne... Kurczę, ale ja jestem głupia... to wpływ słońca... Monika wraca ...