1. Domek Billa i Fleur


    Data: 12.12.2021, Autor: TheBeeloo

    Pochód dzielnie maszerował przez plażę. Wszyscy byli wykończeni, jednak nikt nie wykazywał nawet najdrobniejszych oznak słabości. A przynajmniej skutecznie je maskował. Na czele tego przedziwnego peletonu maszerował Ron, chwilowo pełniący rolę dowódcy, co, biorąc pod uwagę jego ciche, wesołe pogwizdywanie, wyraźnie przypadło mu do gustu. Harry, który szedł tuż za nim, zastanawiał się, jak to możliwe, iż po tak dramatycznych i traumatycznych przejściach, ten człowiek jest w stanie zachowywać się tak, jakby spacerował z rodziną w niedzielne popołudnie w spokojnej i niemalże sielankowej atmosferze? Być może jego psychika była już na tyle zniszczona, że dostosowanie zachowania do obecnego położenia po prostu nie miało już miejsca.
    
    Dwa kroki za Harrym szła Luna. Za nią natomiast Ollivander, Gryfek i Dean. Rolę osoby zamykającej pełniła Hermiona, która kurczowo ściskała różdżkę, wciąż obawiając się, jak najbardziej realnego, zagrożenia. Pierwszym odruchem Harry'ego po udanej deportacji z rezydencji Malfoyów również było sięgnięcie po różdżkę, jednak obojętność, jaka go teraz spowiła, sprawiła, iż jego broń spoczywała swobodnie w kieszeni.
    
    - Jak się czujesz? - oto Luna przyspieszyła kroku i zrównała się z Harrym. Miała na sobie niebieską sukienkę, czarne trampki i skórzaną, rozpiętą kurtkę. Wyglądała, jakby właśnie wróciła z koncertu The Weird Sisters.
    
    - Jak mam się czuć? - odparł beznamiętnym tonem Potter, szurając butami po piasku - ledwo uszliśmy z życiem. Zgredek ...
    ... zginął. Kolejne życie utracone... przeze mnie - dodał, zaciskając dłoń z bezsilności.
    
    - Nie... nie chcę abyś tak myślał. Nikt tutaj nie chce - dziewczyna położyła swoją bladą dłoń na jego lewym ramieniu, gładząc go kojąco. Zawsze znajdowała jakiś sposób na poprawę humoru swojego bliskiego przyjaciela, ale tym razem jej wysiłki zdawały się nie przynosić rezultatu.
    
    - Później o tym porozmawiamy. Wygląda na to, że Bill i Fleur są w domu - odparł po dłuższej chwili Harry, ruchem głowy wskazując na chatkę, od której grupę dzieliło już tylko kilka minut marszu.
    
    Muszelka stała na niskiej wydmie, otoczona przez kilka kęp krzaków. Nieduża, dwupiętrowa konstrukcja, zbudowana z desek, pomalowanych na ciemnozielono, wyglądała bardzo przyjaźnie i ciepło na tle tego ponurego i szarego krajobrazu. Z ceglanego kominka leniwie wypływał szary dym, a w przydomowym ogródku rosło sporo pokaźnych rozmiarów dyń. Ostatnia ostoja, ostatni przyjazny dom.
    
    Jako pierwszy przed drzwiami stanął Ron. Nawet nie zapukał do drzwi - od razu nacisnął klamkę i dziarskim krokiem wszedł przez próg, jakby wracał w czerwcu do Nory. Jednak po kilku krokach przystanął. Ze zdumieniem otworzył usta, nie wiedząc co powiedzieć. Za chwilę cała grupa, tłocząc się w niewielkiej sieni, mogła już podziwiać ten spektakl, który niespodziewanie przygotowali im mieszkańcy domku.
    
    Bill był całkowicie nagi. Jego długie, wściekle rude włosy swobodnie opadały na kościste plecy i ramiona, skutecznie chowając jego twarz przed ...
«1234...7»