-
Domek Billa i Fleur
Data: 12.12.2021, Autor: TheBeeloo
... coś takiego? - zapytał ironicznie, doskonale wiedząc, że taki moment dla Luny jest wręcz idealny. W tym momencie wiedział już, że po raz kolejny nie będzie wystraczająco asertywny. - Zostawisz mnie tak samą? - dziewczyna zrobiła smutną minę, poruszając dłonią nieco szybciej. Ona również była świadoma tego, iż Harry spełni jej oczekiwania. Nie wytrzymał. Spojrzał tylko czy nie zostaną nakryci, ale okna znajdowały się z drugiej strony domu. Podszedł do Luny, ugiął nieco nogi w kolanach i wbił wzrok w jej twarz. Dziewczyna natychmiast zabrała swoją dłoń, rozchylając jeszcze bardziej swoje nogi. Uśmiechnęła się szeroko, zagryzając wargę. - Jesteś uzależniona. Od mojej dłoni, moich ust. Wiesz o tym? - spytał mechanicznie Harry, Od razu zaczął intensywnie - wiedział, że Luna potrzebuje dość szybkiej masturbacji, aby osiągnąć szczyt. Toteż od razu złączył dwa palce i wszedł w nią stanowczo, wykonując szybkie ruchy całym nadgarstkiem. W tej chwili czuł się bardziej jak beznamiętna maszyna. Poniekąd przywykł do tej roli i za każdym razem obiecywał sobie, że zakończy to przy najbliższej okazji. - Wiem... Harry, mocniej, proszę - Luna zaczęła cicho pojękiwać, lekko czerwieniąc się na twarzy. Harry przez chwilę chciał ją pocałować, chcąc mieć chociaż namiastkę intymnej relacji. Spostrzegł jednak, że dziewczyna odchyliła głowę do tyłu i zamknęła oczy, rozkoszując się jego działaniem, które teraz, zgodnie z jej prośbą, jeszcze bardziej przyspieszyło. Nachylił się więc nieco i ...
... zaatakował ustami jej odsłoniętą szyję, uważając, aby nie zostawić żadnych trwalszych śladów. Luna jęknęła głośniej, gdy jego usta spotkały się z jej skórą. Harry miał nadzieję na to, iż będzie potrafiła zachować się wystarczająco cicho. Za żadne skarby nie chciał być teraz przyłapany. Tytuł hipokryty roku miałby w garści. - Jeszcze troszkę... Harry... kocham twoje... zwinne palce - co chwilę przerywała to cichszymi, to głośniejszymi stęknięciami. Chłopak, wciąż przyssany do jej szyi, czuł ogromne ilości soków produkowane przez jej cipkę. Doskonale wiedział, iż Luna może robić to przez długie godziny, a jednocześnie, gdy jest taka potrzeba, dojść w minutę. Toteż już po chwili poczuł, jak jego palce zostają zaciśnięte, a całym ciałem dziewczyny wstrząsa intensywny, mocny dreszcz. Oderwawszy się od jej szyi, spodziewał się, że Luna po raz kolejny zaszczyci go swoim kobiecym wytryskiem. Był to jej, swego rodzaju, znak rozpoznawczy, o czym Harry przekonał się niejednokrotnie. Między innymi na lekcji zielarstwa - profesor Sprout dziwiła się, skąd w rogu szklarni, na podłodze, wzięło się nagle tyle płynu. Jednak tym razem Luna jedynie pisnęła głośno, jej ciało wygięło się w lekki łuk, a gdy uspokoiła nieco oddech, spokojnie wypuściła z siebie wilgotne palce Harry'ego. - Dziękuję - powiedziała uśmiechnięta, jakby dziękowała za przepuszczenie w drzwiach, po czym obdarowała go długim i namiętnym pocałunkiem w usta, a Harry odwzajemnił go z nieukrywaną przyjemnością. - A ...