1. Siksa


    Data: 01.01.2022, Kategorie: młoda, doświadczony, uczucie, delikatnie, Autor: darjim

    ... spuszczałem wzroku z twarzy Anety. Ona uniosła swe biodra lekko ułatwiając mi całkowite odsłonięcie "łysego pola " jej wzgórka łonowego.
    
    I oto więc leżała całkiem naga na moim łóżku, przede mną...
    
    Zanurzyłem się w nią cały, bez pamięci...
    
    Płynąłem znów przez ocean rozkoszy. Ciepłe fale otaczały mnie ze wszystkich stron pieszcząc delikatnie i łagodnie. Czułem się wyluzowany, spokojny, w pełni zrelaksowany...
    
    Było mi dobrze, a nawet bardzo dobrze. Uczucie pełnego wniebowstąpienia, nirwany, czy jakoś tak inaczej się to określa. Nie mogłem znaleźć słów, aby określić mój stan, ale był on genialny. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżywałem.
    
    Byłem zatopiony we śnie.
    
    To znaczy: chyba we śnie.
    
    We śnie albo w jakimś letargu... Nieważne. Grunt, że czułem się wspaniale. gdy po moim ciele rozlewała się niewysłowiona rozkosz.
    
    To było wspaniałe.
    
    Piękny i cudowny sen. Taki, który rzadko się trafia i zwykle rano się go nie pamięta. Powoli wydobywałem się z jego objęć i otwierałem oczy. Nie odwracałem głowy w stronę okna, aby nie prysnął bezpowrotnie. Chciałem go zatrzymać, jak najdłużej, a nawet jeśli się da, to na zawsze.
    
    Obraz powoli krystalizował się. Stawał się ostrzejszy i wyraźniejszy. Zaskoczył mnie, jak jasna cholera.
    
    Aneta klęczała, a właściwie siedziała na swoich nogach pomiędzy moimi i pochylona nade mną robiła mi przewspaniałego lodzika. Jej lody zresztą zawsze były najwyższego lotu, więc nie było to nic dziwnego, ale ten był dodatkowo ...
    ... zaskakujący.
    
    Robiony ot tak, na "dzień dobry i miłego dnia" jednocześnie. Nie ma to jak wspaniałe przebudzenie. W sumie: nawet dużo lepsze od porannej kawy. Coś mi się wydawało, że gorącej, aromatycznej dawki kofeiny nie będę dzisiaj potrzebował, by zacząć normalnie egzystować.
    
    Wyciągnąłem rękę i dotknąłem lekko jej głowy. Aneta przerwała swoją czynność i spojrzała na mnie odgarniając jedną ręką spadające jej na twarz włosy.
    
    - Dzień dobry - odezwała się z uśmiechem na twarzy - Jak ci się spało?
    
    Mówiąc to pocałowała delikatnie mojego starczącego penisa. Nie spuszczała przy tym ze mnie wzroku.
    
    - Cudownie - odpowiedziałem lekko zachrypniętym głosem - Przy tobie zawsze jest wspaniale.
    
    - Cieszę się.
    
    I jakby nigdy nic, powróciła do oralnej stymulacji mojego penisa.
    
    Przyjąłem wygodniejszą pozycję, zamknąłem oczy i oddałem się przeżywaniu tej boskiej pieszczoty. Bo fellatio ma w sobie cechy boskości. Bez dwóch zdań jest genialne.
    
    Boskie fellatio...
    
    O, rany...
    
    Oralna stymulacja penisa, czyli: robienie laski, ociąganie, ciumkanie łóżka, robienie loda, taśtanie dżordża, struganie pingwina, ostrzenie ołówka polerowanie chełmu, mlaskanie pytonga...
    
    Jak się zwał, tak się zwał. Nieważne. Genialne w swojej prostocie.
    
    Byłem zachwycony tym, co ze mną robiła. Zabierała mnie do nieba odpowiednio dawkując rodzaje pieszczot. Ich gama była ogromna.
    
    Technik tych jest przecież bardzo wiele, a ja uwielbiałem wszystkie. Wszystkie bez wyjątku. Żadna z nich nie była ...