1. Moda polska (II)


    Data: 15.01.2022, Kategorie: małżeństwo, związek, Autor: Dandelion

    ... kobietę, czy będzie losowanie? Trochę to jednak irracjonalne... Jak w „Burzy lodowej”. I wreszcie – czy w decydującym momencie stanie na wysokości zadania? Pół godziny później są na miejscu. Przed bramą zatrzymuje ich ochroniarz w garniturze, Alicja oddaje mu przesłane mailem zaproszenia. Obrotowa kamera omiata elektronicznym spojrzeniem ich samochód i wraca do pozycji „stand” – widać wiele osób czuwa, by zapewnić imprezie bezpieczeństwo. Konrad parkuje pod domem w rzędzie innych aut. Willa jest okazała, w stylu hollywoodzkim, z kolumienkami i basenem na tyłach. Przy drzwiach kolejny wyfraczony ochroniarz pyta ich o nazwiska i odhacza ich obecność na liście.
    
    - Życzę udanej zabawy – odzywa się uprzejmie.
    
    W hallu kolejny dobrze zbudowany pan odbiera ich wierzchnie okrycia. Konrad czuje się jak na balu u jakiejś głowy państwa: wszystko jest eleganckie i czujne zarazem - ochrona nie kryje swej obecności. Widzą inne pary, ubrane elegancko, co jeszcze bardziej potęguje wrażenie, że to jakiś raut. Idą za wszystkimi do rzęsiście oświetlonego pomieszczenia: jest to rodzaj sporej sali, ale nie ma parkietu, ani okrągłego stołu pośrodku. Wzdłuż ścian, a także porozstawiane w ...
    ... przypadkowych wydawałoby się miejscach, stoją miękkie aksamitne sofy w kolorach burgunda i brązów. Na podłodze dywany, w których tonie się po kostki, w oknach ciężkie, udrapowane misternie zasłony. Wszystko jest miękkie, pluszowe i robi wrażenie nieco kiczowatego przepychu – Konrad myśli, że brakuje tu tylko oswojonych panter i jaguarów, przechadzających się dostojnie pomiędzy meblami o zaokrąglonych krawędziach. Siada z żoną na jednej z wolnych jeszcze sof i rozgląda się z zaciekawieniem. Alicja też się rozgląda, ale na jej twarzy widnieje przestrach. Nie odezwała się słowem od chwili, w której opuścili dom i on też zaczyna czuć się nieswojo. Dociera do niego wreszcie, że to wszystko dzieje się naprawdę; jednak jego narastające przez prawie dwa tygodnie podniecenie zamiast eksplodować w tym baśniowym otoczeniu ze zdwojoną siłą, nieoczekiwanie zaczyna przeradzać się we frustrację. Sofy powoli zapełniają się. Konrad widzi pary w różnym wieku: ludzi ledwie po dwudziestce i takich, którym już się srebrzy włos. Podświadomie ogląda się za kobietą, z którą mógłby spędzić tę noc i ze wzrastającym zmieszaniem konstatuje, że żadna mu się nie podoba...
    
    Koniec części II.
    
    Cdn. 
«1...3456»