-
Licencjat z korupcji
Data: 25.01.2022, Kategorie: studentka, wykładowca, zakochanie?, igraszki pod prysznicem, seks za ocenę, Autor: MrHyde
... zasłużyć, a przesunięcie trzech akapitów, nawet bardzo długich, to żadna zasługa. - Idziemy dalej. Co my tu mamy? ...był jednym z najbardziej popularnych pisarzy austriackich w latach dwudziestych i trzydziestych dwudziestego wieku. Zgadza się, ale styl encyklopedyczny nie bardzo nam pasuje i, póki co, to gołosłowne stwierdzenie. My najpierw podamy fakty i na ich podstawie wyciągniemy takie podsumowujące wnioski. Zrobimy tak: Pierwsza nowela autora – Tu wstawimy albo po prostu nazwisko, albo zastąpimy je jakimś synonimem. Pasowałoby , [1] ale skoro piszemy po polsku, to będzie trzeba znaleźć coś innego. Może jakieś nawiązanie do jego felietonów i poezji? Zobaczymy potem. – która ukazała się drukiem w tym samym roku, 1904, w którym – tu znów nazwisko albo inne określenie – obronił pracę doktorską, nie została zrazu zauważona przez szersze rzesze czytelników. – W tym miejscu potrzebujemy odnośnik do literatury. Później znajdziemy odpowiedni pasaż w jego autobiografii. Wstawiamy . [2] Tak samo za słowem „nowela” i za „pracą doktorską”. Musimy przecież powiedzieć, jakie są tytuły i gdzie, kiedy i przez kogo zostały wydane. Widzisz wszystko? - Aha. – zielone oczy pierwszy raz w życiu widziały, jak się produkuje tekst z prawdziwego zdarzenia. - Następne zdanie: Dopiero nowele publikowane na początku lat dwudziestych, przede wszystkim „List nieznajomej” – tu znowu przypis – spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem krytyki – przypis – i zapewniły autorowi dużą ...
... popularność. Miarą tego sukcesu jest na przykład to, że „List nieznajomej” doczekał się aż trzech ekranizacji – trzy przypisy – z których pierwsza, z roku 1948, stanowi jedno z najbardziej znanych dzieł Maxa Oppenheimera, patrona głównej nagrody corocznego festiwalu filmowego w Saarbrücken. – To każdy wie. Możemy zostawić bez odnośnika. - W życiu bym tego tak nie napisała. - Właśnie teraz piszesz. Pewną trudność stanowić będzie tylko znalezienie cytatów na potwierdzenie tego entuzjastycznego przyjęcia przez krytykę. W internecie tego nie znajdziesz, ale jest u nas w bibliotece zbiór nowel, stare wydanie, z pięćdziesiątego któregoś, i tam jest długi wstęp, bardzo dobrze zrobiony. Na pewno widziałaś tę książkę. Musiałaś ją mieć w ręku. Tam na pewno coś będzie. W poniedziałek sprawdzimy... Co? Nie widziałaś? – Kniaziewski udał zdziwienie. - No, właśnie nie. Wstyd się przyznać. - A jak czytałaś? Bo „List” akurat musiałaś przeczytać do tej pracy. Przerobić od A do Z, przez wszystkie litery alfabetu po kolei. Kupiłaś w Amazonie? Ściągnęłaś z Projektu Gutenberg? - Nie. Po polsku przeczytałam. – studentka spojrzała na swojego doktora-wybawiciela jak ktoś, kto prosi o wybaczenie, wiedząc oczywiście, że żadna kara jej już nie groziła. - Co?! – wybawca znów udał zdziwienie. – Wiesz, że powinienem cię teraz wyrzucić za drzwi? Tłumaczenie czytała. Phi! Ale tego nie zrobię. – przestawił swoje krzesło bliżej jej krzesła, pochylił się ku niej, dłońmi przykrył jej kolana i patrząc ...