1. Kochałam tego gnoja


    Data: 27.01.2022, Kategorie: małolat, starsza, aktorka, tabu, prawiczek, Autor: Antek Be

    ... się statusu „gwiazdorki”, która zmuszona była wybierać i odmawiać. Choć też wcale nie można mi było odmówić pracowitości.
    
    W tym okresie nikt, ani nic nie potrafiło zmącić mojego wewnętrznego spokoju, nawet te, potencjalnie dekoncentrujące wydarzenia, jakie zwykle określane są „tragicznymi”. Miałam liczne związki, które kończyły się szybciej, niż zdążyłam cokolwiek odczuć. Miłość, przynajmniej w tej formie, jaką znałam z literatury, była dla mnie niezrozumiałą, kompletnie fałszywą koncepcją. Równie znaczące było to, że śmierć własnej matki przyjęłam spokojnie. Uznałam, że kobieta, która mnie wychowała, po prostu przestała myśleć i istnieć – tak samo, jak większość uwielbianych przeze mnie artystek sprzed lat.
    
    Pierwszy, poważniejszy wstrząs w temacie mojej, z gruntu ustabilizowanej, cichej psychiki nastąpił przy okazji filmu w reżyserii Z.
    
    Starszy pan pragnął zaangażować mnie do roli, którą określał jako „kłopotliwe wyzwanie”. Przeczytałam scenariusz (nota bene, autorstwa K.K.), i nie dostrzegłam w nim niczego, co mogłoby mnie przyprawić o kłopoty. Ot, historyjka o sfrustrowanej rozwódce, stopniowo popadającej w zadurzenie względem nieletniego syna byłego męża. Banał tej opowieści zrobił na tyle piorunujące wrażenie, że aż odważyłam się na otwartą krytykę. Nie mogłam uwierzyć, że K.K. mógł dopuścić się czegoś równie powierzchownego i tandetnego, do tego niemal żywcem wyciągniętego z jakichś soft-pornoli dla nastolatków.
    
    Z. jednak długo bronił tego projektu, ...
    ... przez ponad dwa miesiące nie chciał dać za wygraną. Tłumaczył, że film miał być niejako grą z przyzwyczajeniami widza - również tymi, które dotyczyły pokątnej erotyki. Ogrywając historię znaczonymi kartami, Z. i K.K. chcieli uśpić czujność odbiorcy, po to, by w finale nagle nim wstrząsnąć. Od symbolicznych, pozornie kiczowatych obrazków, przejść mieli do niespodziewanego naturalizmu. Cezurę wyznaczy pierwszy akt płciowy dojrzałej kobiety z nieletnim chłopcem. Od tego momentu nastrój będzie ulegał stopniowej przemianie, z radosnej, efemerycznej igraszki ku „prawdzie organizmu” oraz „prawdzie społeczeństwa”. Panowie zamierzali wręcz „wziąć się za barki z pojęciem tabu” - jak Z. żarliwie zapewniał.
    
    - Posłuchaj, twoi na wpół-imbecylni widzowie tak ślepo cię kochają, że czasem zapominają, że ty tylko grasz. – przekonywał. – Twoje nowe wcielenie przerazi ich, dogłębnie zszokuje, no, słowem, rozpierdoli! Za to ciepłe uczucia, jakimi ciebie darzą, uchronią ich przed zbyt pochopnym skreśleniem filmu czy wręcz przedwczesnym opuszczeniem sali z niesmakiem. Na obrzydzenie również nie pozwolą sobie od razu. Zaczną myśleć, rozumiesz? I to wszystko dzięki twojemu, poza-filmowemu emploi. Nie trzeba chyba dodawać, że K.K. napisał tę rolę z myślą o tobie? - I ględził tak dalej, dzień po dniu wydzwaniając lub odwiedzając mnie bez zapowiedzi.
    
    W końcu uległam i wzięłam tę robotę, choć wynikało to bardziej z lojalności wobec K.K., niż z nagle rozbudzonej wiary w jakość projektu.
    
    Z., będący ...
«1234...26»