1. Kochałam tego gnoja


    Data: 27.01.2022, Kategorie: małolat, starsza, aktorka, tabu, prawiczek, Autor: Antek Be

    ... Powiedz, czy tobie też wkręcał tę naciąganą bajerę o Magdalenie Cieleckiej? - Aż nie mogła usiedzieć w swym radosnym wyczekiwaniu.
    
    - Tak, Cielecka natchnęła go do tego fachu – odparłam, z niemałym trudem. – Ją też pewnie przeleciał, co?
    
    L.I. zaśmiała się i zaproponowała kolejnego drinka. Zgodziłam się, w zasadzie bez namysłu.
    
    Gdy odeszła do baru zabijałam Kubę na milion różnych sposobów. Rozciągałam na kole, kastrowałam, zdejmowałam skórę i wyszarpywałam zęby, aż wreszcie nie zostawało z niego nic, jedynie fragmenty nic nie znaczącego, widmowego truchła. Przed oczami stanęła mi scena, o jakiej A.A. dyskutował z Z. w hotelowym barze. Bohater całujący świętą figurkę po stopach, a potem nagle rozbijający ją w drzazgi. Czy Kuba był ową maryjką czy to mnie właśnie rozbijano?
    
    Wtedy zrozumiałam, że w istocie musiałam zakochać się w tym dziecku. Okazał się być takim samym seksualnym zwyrodnialcem, jak większość filmowców, z jakimi zdarzyło mi się obcować, a jednak zdołał rozbudzić we mnie intensywne uczucie.
    
    L.I. wróciła ze szklaneczkami, dzwoniącymi od kostek lodu. Wzniosłyśmy toast za „babskie wieczory” i przystąpiłyśmy do gadania o niczym. Po kilku kolejnych wódkach ...
    ... spłynęło ze mnie całe napięcie, a w jego miejsce nadeszło niepewne, wręcz nieśmiałe poczucie tęsknoty.
    
    - Nie wiesz może gdzie R.G. się teraz podziewa? - zapytałam z głupia frant, przybierając ostentacyjnie beznamiętną minę.
    
    - A co, chcesz się z nim spotkać? - L.I. wyglądała na zaciekawioną.
    
    W moich pijackich myślach gniewne „nie, no coś ty!” wojowało z „czemu nie?” oraz „a właściwie co w tym złego, że się chłopak puszcza... Przecież my też lubimy to robić”.
    
    - Chętnie wygarnęłabym mu to i owo – odparowałam asekuracyjnie.
    
    - No tak, ktoś wreszcie powinien wykarbować jego skórę. Ale ponoć nie ma go już w Polsce. Wyjechał do Toronto czy gdzieś-tam indziej, na jakieś aktorskie stypendium.
    
    - No trudno – westchnęłam z fałszywym uśmiechem.
    
    Jednak w głębi ducha naprawdę było mi teraz „trudno”. Pragnęłam jego obecności pod każdą, nawet tą najbardziej ordynarną postacią. Kochałam tego gnoja. Nie miałam co do tego żadnych wątpliwości. Teraz nareszcie byłam ze sobą szczera.
    
    - I taką pozostanę - obiecywałam sobie w duchu, a niedługo później, wysysając resztki wódki spomiędzy kostek lodu, doprecyzowywałam granice owej szczerości:
    
    - Przynajmniej do czasu kiedy nie wytrzeźwieję. 
«12...23242526»