-
Kochałam tego gnoja
Data: 27.01.2022, Kategorie: małolat, starsza, aktorka, tabu, prawiczek, Autor: Antek Be
... nasienie. Z biologicznego punktu widzenia nie było w tym żadnego sensu, jednak poczucie „ciała obcego”, leżakującego w organach rodnych niczym jakaś niechciana infekcja, w tamtej chwili mocno działało mi na nerwy. Nie chciałam tej spermy, ani jego, ani nikogo innego. Obserwowałam swoje krocze tępym, jakby obrzydzonym spojrzeniem. Gęsta zawiesina zaczęła wreszcie wyłaniać się z wnętrza, ściekała po udzie i niespiesznie skapywała na kołdrę. Uderzył mnie absurd tej sytuacji. Przed rozpoczęciem zdjęć oskarżałam K.K. o hołdowanie pornograficznym wpływom, a koniec końców zagrałam w rasowym pornosie. Tyle tylko, że nikt tego nie nagrał. R.G. wpatrywał się we własną spermę. Uwiesiłam na nim swój zmęczony wzrok, sygnalizując konieczność porozmawiania o tym, co przed chwilą zaszło. Wtedy zapytał naiwnym tonem „czy skuszę się na jeszcze jedną rundkę”. - Co jest z tobą nie tak, dzieciaku! - Byłam autentycznie oburzona. Wzruszył ramionami w aroganckim, lekceważącym geście (jakby podpatrzonym wczorajszej nocy u A.A.), a następnie zniknął bez słowa. Ewoluował w zastraszająco krótkim czasie – pomyślałam ponuro – Ze speszonego, wrażliwego podlotka przeistaczał się w standardowego, przyziemnego samca, rozpatrującego kobietę w kategorii „otworu” o raptem kilku właściwościach. Nie widziałam nic pociągającego w tej jego nowej odsłonie. Późnym popołudniem zwijaliśmy plan, z poczuciem dobrze wykonanej pracy. Mi dodatkowo towarzyszyła lekka melancholia. Kuba był jej oczywistym ...
... powodem. Choć mdliło mnie na myśl o jego porannym „występie”, rozumiałam, że niebawem zacznę mocno tęsknić. Nie za seksem, orgazmami (czy ich brakiem), lecz za burzeniem barier i tym całym ciągiem nieśmiałych podchodów, rozgrywanych w atmosferze „obiektu zakazanego”. Do Kuby jako człowieka wzdychać raczej nie będę. Podkochiwałam się w kimś zupełnie innym - raczej jedynie w wyobrażeniu o nim. W czasie licznych pożegnań dopadł mnie szwenkier. Widział, że od czasu pamiętnej rozmowy starałam się trzymać od niego z daleka. A teraz postanowił mnie przeprosić. Ewidentnie zamościanka zdołała zaspokoić go na tyle dogłębnie, by ten ponownie odnalazł w sobie istotę cywilizowaną. Kolejne przeprosiny przyjęłam od A.A., który czuł się lekko zakłopotany swoim wczorajszym wyskokiem. - Nie myśl o mnie źle – mówił. – W obliczu pięknej kobiety niejeden dżentelmen zapomniałby o starannym wychowaniu. W duchu zaśmiałam się z tego kretyńskiego korowodu żalu i skruchy. Czy każdy plan filmowy musi się kończyć nieporozumieniami? Tylko klapserka nie dbała o to jakie miałam o niej zdanie. Niedbale machnęła ręką na do widzenia, po czym znikła we wnętrzu swojego fiata. Ekipa rozrzedzała się z każdą chwilą, rozjeżdżając taksówkami lub samochodami. Gwar ucichł, kurz ponownie opadł na hotelowy chodnik. Opierając się niedbale o drzwi mojego auta, zrozumiałam, że zostałam już tylko ja. Czekałam do ostatniej chwili, by uzyskać pewność co do natury mojego niedawnego kochanka. Nie przyszedł. Ulotnił ...