1. Kochałam tego gnoja


    Data: 27.01.2022, Kategorie: małolat, starsza, aktorka, tabu, prawiczek, Autor: Antek Be

    ... wreszcie przerwać ten niedorzeczny stosunek, lecz powstrzymywało mnie poczucie wyrozumiałości. Byłam mu chyba zresztą coś winna. Zatem dalej wypinałam tyłek, nie bacząc na brak jakiejkolwiek przyjemności. Kuba zaś rozpędzał się, tłukąc pośladki z brutalną, atawistyczną pasją. Ciszę mąciło miarowe „klap, klap, klap” oraz jego nosowe fuknięcia. W pewnym momencie wyślizgnął się ze mnie, a gdy nerwowo powracał, trafił w nieodpowiednie miejsce. Z trudem przeciskał główkę przez odbyt i był gotów penetrować go dalej, jednak w porę zareagowałam. Z całych sił zacisnęłam zwieracze i z rezygnacją opadłam na łóżko. Kuba zrozumiał aluzję. Bezceremonialnie wymacał pochwę i natychmiast ponowił rytmiczne „klapanie”, choć dedykował je już kompletnie obojętnemu, bezwładnemu ciału. Tym razem to on popuścił wodze językowej fantazji:
    
    - Czujesz mnie? – zawarczał, skrapiając moje plecy śliną. – Czujesz mnie, dziwko?
    
    W istocie czułam, i to dosyć mocno. Niegotowe ciało przyjmowało penisa z najzwyklejszym bólem. Nie odpowiadałam, więc szybko porzucił słowne gierki. Poinstruował tylko przyciszonym, butnym głosem, bym „leżała grzecznie”, a potem dźgał dalej. Dziesięć, może piętnaście minut później, gdy zdawał się być bliski szczytu, znów mamrotał coś do siebie pod nosem. Pochwyciłam z tego jedną „sukę”, co najmniej dwie „szmaty” oraz kilka innych, „wokoło-pizdowych” inwektyw.
    
    Wbrew sobie i na przekór podłemu nastrojowi, zaczęły do mnie docierać pierwsze niemrawe impulsy podniecenia. ...
    ... Długotrwała stymulacja musiała w końcu zaowocować jakąś reakcją. Choć mózg był wciąż oporny, powoli przestawał sobie radzić z nadmiarem informacji, napływających ze zmysłów. Wilgotniałam, zmieniał mi się oddech. Wtedy Kuba szarpnął mnie za włosy, aż wygięłam się w łuk, wyjąc z bólu.
    
    - Przestań! - krzyknęłam, a podniecenie nagle prysło. – Puszczaj, mówię!
    
    Chłopak zatrzepotał wściekle udami, jakby czerpiąc nową radość z faktu, że przyprawił kobietę o kwik. Przez kilka sekund rozbijał moje pośladki w szaleńczym, pierwotnym zapamiętaniu, niczym pies ujeżdżający zaskoczoną, przestraszoną suczkę, po czym raptownie znieruchomiał. Przywarł brzuchem do pleców, wciąż nie zwalniając bolesnego uścisku z kępki moich włosów. Wrzeszczał na całe gardło, podczas gdy jego członek strzelał przed siebie setkami tysięcy plemników. Spuścił się do środka, bez jakiejkolwiek refleksji w temacie zjawiska prokreacji. Odrzuciłam jego ręce i zwinęłam się w kłębek, czując już w sobie przemożną potrzebę powrotu do właściwego, autonomicznego stanu.
    
    Przez cały ten czas ani razu nie okazał wobec mnie czułości, nie pocałował, nie dotknął w żaden szczególny sposób. Wstał z łóżka, dyndając błyszczącym od śluzu penisem. Powędrował w głąb apartamentu, wypatrując porozrzucanej tu i ówdzie garderoby. Kiedy był już gotowy do wyjścia, stanął ponownie w progu sypialni. Zastał mnie przy pospiesznym palcowaniu cipki. Nie podnosząc na niego wzroku, rozsuwałam i odciskałam wargi sromowe, by jak najprędzej wydalić ...
«12...212223...26»