-
Kochałam tego gnoja
Data: 27.01.2022, Kategorie: małolat, starsza, aktorka, tabu, prawiczek, Autor: Antek Be
... słowa działają na niego mocniej, niż mój język – Kończ na mojej buzi, no wal! - dołożyłam, z gniewną premedytacją, a po chwili umilkłam, trochę speszona własnym zachowaniem. - Jeszcze – wysapał resztkami sił. – mów do mnie jeszcze. – Ładuj na pysk – podjęłam na nowo, nie dowierzając, że naprawdę zniżałam się do poziomu intelektualnego rynsztoka. – Pokaż, że masz jaja, gnojku, zeszmać mnie. No już, spierdol się na panią! Wtedy wrzasnął. Tak głośno, że aż mnie przestraszył. Zadrżałam i lekko cofnęłam głowę, jakby w odruchu obronnym. Pierwsze dwa strzyknięcia rozbiły się o nos, rozpryskując spermę po reszcie twarzy. Gęste strugi lądowały na moich brwiach, policzkach oraz włosach. Wytrysk był obfity, długi i zamaszysty. - „Spierdol się”? - pomyślałam ze zgrozą. – Skąd w ogóle wziął się we mnie pomysł na takie słowa? Pomimo poważnego wieku, chyba wciąż niewiele wiedziałam o brudach, jakie skrywał mój umysł. To, że wreszcie skończył, przyjęłam z ulgą, natomiast cała reszta przyprawiała mnie o pewien niesmak. Dlaczego potrzebował aż tak wiele czasu? I jeszcze ta wulgarność, jakiej się dopuściłam? Zdecydowanie było to dalekie od mojego nominalnego stylu, choć zdawało się w pełni zadowalać potrzeby głupiutkiego chłopca. Ponadto nigdy nie byłam fanką wytrysków na twarz. Śmierdzące, lepkie nasienie, ściekające po okolicach oczu. Która kobieta zachowa czyste sumienie, stwierdzając, że ją to kręci? Albo, że jej smakuje? Omiatanie spermą najbardziej niedogodnych miejsc ...
... ciała to raczej domena kina pornograficznego, w swej prostackiej naturze skupionego wokół zagadnienia poniżania kobiet. Nie planowałam spędzić z nim tej nocy, a mimo to tak się właśnie stało. Zaraz po wytrysku wytarłam twarz w prześcieradło i przyjęłam zaproszenie otwartych ramion. Leżeliśmy przez chwilę w ciszy, masując wzajemnie swoje plecy, a niedługo później zmorzyła nas senność. W środku nocy Kuba rozbudził mnie swoją odnowioną, gorączkową chucią. Kleił się do piersi, lizał brzuch, rozsuwał moje nogi, próbując dobrać się do wnętrza. Stanowczo odmówiłam. W sennym zamroczeniu odepchnęłam go z wyrzutem, niechcący trzepnęłam w twarz. Odwróciłam się plecami i samolubnie przytuliłam poduszkę. Nad ranem nastąpiła powtórka z rozrywki. Tym razem uległam wobec jego chciwych zabiegów, czy może, jak opisałby to szwenkier, „dałam dupy”. Określenie wyszłoby zresztą nad wyraz trafnie, ponieważ poranny seks okazał się być zupełnie wyzuty z emocji (przynajmniej tych moich). Rżnął mnie w klasycznej, misjonarskiej pozycji. Pchając, nie patrzył mi w oczy, jedynie śledził ruch piersi albo spoglądał na nasze zespolone krocza, jakby sprawdzając „czy wszystko tam w porządku” lub po prostu napawając się swoją zdobyczą. Potem, przy mojej zupełnie biernej postawie, obrócił na brzuch i spróbował od tyłu. Pompował w jednostajnym, beznamiętnym rytmie, podczas gdy ja, z głową zagrzebaną pośród pościeli, myślami byłam już daleko, głównie na planie filmowym - tym albo kolejnym. Chciałam ...