1. Kochałam tego gnoja


    Data: 27.01.2022, Kategorie: małolat, starsza, aktorka, tabu, prawiczek, Autor: Antek Be

    ... wydarzeń; od pierwszej „ręcznej roboty” i połowicznego orgazmu na planie, przez drobne niesnaski, docieranie do siebie, seks na podłodze i trudy doprowadzenia do wytrysku, po jego mechaniczne, nieczułe wydupczenie mnie o świcie.
    
    Kiedy skończyłam paplać, zamarłam z wrażenia, jakie wywarłam na sobie samej. Z początku poczułam strach, lecz szybka odpowiedź L.I. przeobraziła go w coś zgoła odmiennego.
    
    - Żartujesz? - zakrzyknęła z wesołym niedowierzaniem. – To ty też?
    
    Całkowicie zaskoczona jej reakcją, ściągnęłam pytająco brwi, zaś L.I. ciągnęła dalej:
    
    - Przecież prawie każda laska na planie miała z nim jakąś historię! Sypiał na początku z tą starszą babką od garderoby. Puściła go w końcu kantem, bo ponoć robił się zbytnio natarczywy. Dobierał się jednocześnie do mnie, do wizażystki, fryzjerki, kierowniczki planu, słowem niemal do każdej kobiety w jego zasięgu. Najczęściej dostawał bolesnego kosza, ale nie oznaczało to, że w końcu nie udało mu się u którejś zamoczyć. O nie, moczył niemal bez przerwy, przeważnie jednorazowo. A najłatwiejsza była ta grubaska... - Przyłożyła palce do skroni, próbując zmusić umysł do wysiłku. – Nie pamiętam imienia, no ta lesbowata klapserka. Ponoć dymał ją gdzie się tylko dało. Parę razy zostali nawet nakryci „na gorącym uczynku”. Z parku pod hotelem przepędziła ochrona. Zaś w pakamerze na planie przyszpilił ich kierowca. Jak tylko grubaska uciekła, odbył z chłopakiem słówko na boku. Rozbawiło go, z jaką naiwnością dzieciak podchodził do ...
    ... tematów intymnych. Dla R.G. najważniejsze było to, że prawie wszystkie „babki” były na tabletkach, więc można się było „ruchać i spuszczać do woli”. Garderobiana potwierdzała każde słowo kierowcy. Małolat miał obsesję na punkcie seksu. Raz mu dała, drugi raz, i za trzecim razem nie miała nic przeciwko... Jednak gdy zdała sobie sprawę, że pomiędzy pierwszym a ostatnim wytryskiem upłynęły raptem dwie godziny, a każdemu z nich towarzyszyła jakaś forma gruboskórnej wulgarności, wycofała się. Uznała, że nie jest to zdrowe. R.G. ciężko przyjmował odmowy. Właściwie każda dziołcha, która nie rozsunęła posłusznie nóg z automatu stawała się dla niego powietrzem. Ten zboczony, małoletni hedonista chyba przez cały okres zdjęciowy łaził ze wzwodem w spodniach. Nigdy nie było mu dość. Oto co znaczy przedwczesna sława.
    
    Stężałam na twarzy, a przed oczami zamajaczyły mi świetliste kręgi. Przez wszystkie pory mojej skóry zaczął parować pot. Chyba byłam bliska utraty przytomności.
    
    - Ale... - zmitygowała się nagle, pewnie dostrzegając zmiany na mojej twarzy. – Ale może tylko z tobą miał coś prawdziwego? - W jej tonie pojawiła się nuta empatycznej, damskiej solidarności albo jedynie próba uśmierzenia bólu, jaki właśnie mi zadała.
    
    - W końcu, z tego co mówisz, zaistniała między wami taka jakby nić porozumienia, co? – kontynuowała, teraz już z bolesną, jawnie protekcjonalną intencją.
    
    - To tylko aktor – wycedziłam przez zęby, siląc się na spokój. – Młody, bo młody, ale jednak aktor.
    
    - ...