1. Sagi rodów Altory - Młody król…


    Data: 02.03.2022, Kategorie: saga, średniowiecze, władcy, służące, różne, Autor: CichyPisarz

    ... doświadczył zachcianek biskupa. Niejeden młodzieniec szlachetnego rodu, chcący poprawić pozycję swojej rodziny, musiał mu wizję tych piekielnych ogni przybliżyć – zaśmiał się rubasznie. Przecież wszyscy na dworze znali skłonności ich pasterza. – No chyba że to taka pokuta – zaśmiał się, by Ester tego wytłumaczenia nie wzięła na poważnie.
    
    - Panie, proszę! Kolana będą boleć od zdrowasiek. Ksiądz nie zrozumie – mówiła błagalnym głosem przestraszona kobieta, bojąc się pouczeń kapłana Osberta, który w czasie spowiedzi słynął z bezwzględności.
    
    - To tylko palec. Mój miecz z pewnością się tam nie zmieści. Nie ma to jak w wilgotnym gniazdku – uspokoił napastowaną, by nie robiła już tak wielkich oczu.
    
    Plaski zderzających się z impetem ciał znów stały się częstsze i jakby głośniejsze, a klęczący za kobietą młodzieniec zadowolony z zażywanej atrakcji.
    
    - Dokończ, bo ja jeszcze po polowaniu zmęczony, a i dopiero co śniadałem obficie – zażyczył sobie, jednocześnie się usprawiedliwiając, a zwaliwszy się na posłanie westchnął, jakby chwilę wcześniej toczył wyczerpujący turniejowy pojedynek z wymagającym rywalem. Patrzył przy tym tak obojętnie na służkę, jakby jego życzenie było prośbą o podanie niezbyt wytwornego wina, ale jednak gaszącego pragnienie.
    
    Ester kucnęła nad orężem królewicza, wprowadziła je w siebie i tak szybko zaczęła wykonywać przysiady, że młodzieniec, po kilkudziesięciu uderzeniach jej tyłka o jego patykowate szczupłe uda, wystrzelił salwą gorącego nasienia, ...
    ... dziwnie mrucząc, stękając i spinając mięśnie całego ciała, wciąż ściskając w jednej dłoni wielki cyc. Druga ręką trzymał na sztorc wielką maczugę, a gęsty płyn dekorował dość zgrabne uda, poczerwieniałe krocze, nawet gęsto porośnięty skręconymi włosami wzgórek łonowy, aż po sam pępek Ester.
    
    Królewicz, na znak zakończenia spotkania, obrócił głowę w stronę wiszącego na ścianie gobelinu i pochwycił narzutę, by ją szarpnąć i okryć nagie ciało.
    
    Ester stanęła obok wielkiego łoża, nerwowo wiązała sznurek sukni, by na powrót skryć przed oczami księcia i ograniczyć swobodne ruchy urodziwych piersi. Nawet nie podjęła się wycierania przyklejonej do skóry i wsiąkniętej między włosy łonowe spermy, wystarczyło przecież tylko opuścić wymiętoloną suknię, by wszystko ukryć. Później się tym zajmie i obmyje ciało przy studni.
    
    Chwyciła tacę z naczyniami i resztkami posiłku i z wypiekami na dojrzałej dumnej twarzy opuściła komnatę młodzika, jakby nic tu się nie wydarzyło.
    
    Po drodze na zaplecze zjadła resztkę sera, obgryzła kości ze sporej ilości bażanciego mięsa, a zanim przekroczyła próg kuchni, wepchnęła jeszcze w usta dwa kęsy świeżo wypieczonego dziś rano chleba.
    
    Nudy! Jak tu żyć? – podsumował krótkie rozmyślania Magnar, po czym zagrzebał się w pościeli niczym odyniec w barłogu i wszelako nasycony zasnął.
    
    Nie słyszał stukotu końskich kopyt wjeżdżającego na dziedziniec orszaku, o przybyciu którego nikt go nie uprzedził.
    
    Dopiero na wieczornej uczcie na cześć Księżnej Sivardii ...